wtorek, 2 września 2014

Stanisław Michalkiewicz

NIK potwierdza okupacyjny charakter III RP

Felieton    „Nasz Dziennik”    30 sierpnia 2014
Polska liczy sobie ponad tysiąc lat, ale formy państwowości polskiej wielokrotnie się w tym czasie zmieniały. Polska najpierw była księstwem, potem tzn. od koronacji Bolesława Chrobrego stała się królestwem, później, tzn. po testamencie Bolesława Krzywoustego, stała się konglomeratem coraz to drobniejszych księstw, aż Władysław Łokietek 20 stycznia 1320 roku restaurował królestwo. Wreszcie w roku 1569 Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie zrzekły się odrębnej niepodległości, by ustanowić nowe państwo w postaci Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która przetrwała do roku 1795. Po III rozbiorze powstawały okupacyjne formy państwowości polskiej, które tym się różnią od form suwerennych, że ostatnie słowo na temat losów tej państwowości i narodu polskiego należy do obcych. Tak było w przypadku Księstwa Warszawskiego, gdzie ostatnie słowo należało do Napoleona i tak było w przypadku Królestwa Kongresowego, gdzie ostatnie słowo miał każdorazowy Imperator Wszechrosji.
W roku 1918 odrodziła się Rzeczpospolita Polska, będąca suwerenną formą polskiej państwowości, która w postaci szczątkowej, od 1972 roku już bez jakiegokolwiek uznania międzynarodowego przetrwała na emigracji w Londynie do roku 1990, podczas gdy na polskim terytorium najpierw zostało zainstalowane Generalne Gubernatorstwo, a potem - Polska Rzeczpospolita Ludowa. Generalna Gubernia w ogóle nie była żadna forma polskiej państwowości, tylko rodzajem niemieckiej kolonii na części okupowanego terytorium, zaś PRL był wprawdzie formą polskiej państwowości - ale podobnie jak Księstwo Warszawskie i Królestwo Kongresowe - formą niesuwerenną, formą okupacyjną, bo ostatnie słowo należało do Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Sowieckiego Sojuza.
W roku 1989, w następstwie porozumień zawartych między Stanami Zjednoczonymi, a Związkiem Sowieckim w sprawie ustanowienia nowego porządku politycznego w Europie w miejsce porządku jałtańskiego, została w naszym nieszczęśliwym kraju zainstalowana III Rzeczpospolita. III Rzeczpospolita jest również okupacyjną formą państwowości polskiej i to aż z dwóch powodów. Po pierwsze - w roku 1989 suwerenność polityczną zagarnęły tajne służby z komunistycznym rodowodem, przy pomocy konfidentów i tzw. pożytecznych idiotów budując demokratyczną fasadę, za zasłoną której bezpieczniackie watahy okupują nasz nieszczęśliwy kraj, a po drugie - w roku 2009, w następstwie ratyfikacji traktatu lizbońskiego, III RP zrzekła się suwerenności politycznej również formalnie, na rzecz Unii Europejskiej, której politycznym kierownikiem są Niemcy.
Nawiasem mówiąc, Niemcy, które też traktat lizboński ratyfikowały, zastrzegły sobie polityczną suwerenność uchwalając jeszcze przed ratyfikacją ustawę, według której żadne prawo nie może wejść w życie na terenie RFN bez uprzedniej zgody obydwu izb niemieckiego parlamentu, tj. Bundesratu i Budestagu. Skutkiem tego zastrzeżenia Niemcy mogą forsować jakiejś rozwiązanie prawne, które wejdzie w życie we wszystkich krajach UE, a Niemczech - nie. To znaczy, że tylko Niemcy zachowują w UE suwerenność, jako jej polityczny kierownik.
Warto dodać, że od 1 listopada br. wchodzi w życie nowy sposób głosowania w Radzie Europejskiej - organie ustawodawczym UE, na zasadzie tzw. podwójnej większości, co oznacza, że Polska może zostać przegłosowana, czyli zmuszona do postępowania wcześniej przez nią uznanego za sprzeczne z własnym interesem państwowym. W tej sytuacji o suwerenności politycznej nie ma już nawet co dyskutować, a wszystkim, którzy popierali ratyfikację traktatu lizbońskiego należałoby kupić w prezencie szklany nocnik - żeby zobaczyli, co narobili. Natomiast podstawowa teza mojej ulubionej teorii spiskowej, według której punkt ciężkości władzy w naszym nieszczęśliwym kraju leży poza konstytucyjnymi organami państwa, stanowiącymi jedynie dekoracje przysłaniającą okupację kraju przez bezpieczniackie watahy, została właśnie potwierdzona przez Najwyższą Izbę Kontroli. W specjalnym raporcie informuje ona, że bezpieczniackie watahy, nazywane elegancko „służbami specjalnymi”, tak naprawdę pozostają poza jakakolwiek kontrolą konstytucyjnych organów państwa. Ale bo też któż niby miałby je kontrolować, skoro ci wszyscy dygnitarze skaczą oni przed nimi z gałęzi na gałąź?
Stanisław Michalkiewicz
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.

środa, 27 sierpnia 2014

komentarz z internetu

Gottard | 27.08.2014 [21:10]


Jeżeli przyjmiemy, że autor ma rację i powiedział A to trzeba by powiedzieć B. Niemcy nigdy by nie podskoczyły USA, a jeżeli tak pogrywają to znaczy, że mają na to pozwolenie USA zaś sprawy są dogadane wcześniej. Innymi słowy Resecik z 2009 zasuwa zgodnie z mapą drogową, a granica podziału stref wpływów przebiega na Wiśle. Polskę zaś czeka tradycyjnie rozbiór. Jeżeli nie będzie konkretnych decyzji USA na naradzie NATO we wrześniu to mamy potwierdzenie - Reset jest niezagrożony, a Obama jest elastyczny jak był swego czasu obiecał. Reszta to po prostu teatr dla gawiedzi.
Nawet Bóg chyba nam nie przyjdzie z pomocą, bo i dlaczego miałby pomagać? Polacy naród wybrany Maryji są zdemoralizowani bardziej niż inne kraje Europy, na msze uczęszcza zaledwie 20% Warszawiaków, dzieci nie uczestniczą w nabożeństwach majowych, a 70% z nich notorycznie ogląda pornografię, mało kto nawet ze starszych potrafi odmawiać różaniec. Kraków zamienili na miasto 1000 domów publicznych - europejskie centrum sexturystyki. No i Episkopat stanowczo, hardo i bezwzględnie odmówił Intronizacji Pana Jezusa. Nie uciekamy się Boga to nam nie pomoże - chyba uczciwie? Nie to nie.


List Rosjanina z Doniecka do Rosji! Przeczytaj koniecznie!15



Ten list Rosjanina z Doniecka do Rosji ciężko komentować, trzeba go po prostu przeczytać!
Tak się składa, że jestem urodzonym Dończaninem z tradycjami. Nie jest to żaden szczególny powód do dumy, po prostu fakt. Mieszkałbym tam i nadal, gdyby grupce szalonych fanatyków przy wsparciu Rosji nie przyszło do głowy urządzić w moim rodzinnym mieście wojnę i przywieźć na nią rosyjskich najemników.
Teraz tam jest koszmar. O tym akurat wiecie - to jest to, co wraz z wszystkimi obrzydliwymi szczegółami całymi dniami pokazują wam w telewizorach. Więc lepiej porozmawiajmy o tym, czego nie pokazują.
Jeszcze 7 lat temu myślałem tak samo, jak większość Rosjan. Jak typowy radziecki człowiek. Biorąc pod uwagę, że od urodzenia mieszkałem w Donbasie – nic dziwnego.
Chociaż uczyłem się już po odzyskaniu niepodległości, edukacja jaką odebrałem była typowo rosyjsko-sowiecka. Wychowywałem się i kształciłem na rosyjskich filmach, rosyjskiej muzyce, rosyjskich książkach, i długo uważałem Rosję za przyjazny kraj, wręcz krewniaków. Jednak teraz to wszystko odeszło w przeszłość.
Od teraz ani mnie, ani moim bliskim, ani milionom rosyjskojęzycznych oraz rosyjskich mieszkańców Ukrainy nigdy już nie przyjdzie do głowy nazywać was bratnim narodem.
My, wasi mentalni bliźniacy, dorastający na tych samych książkach i komiksach, doszliśmy dziś do tego, że chcemy odgrodzić się od was trzymetrowym murem, jak Izrael od Palestyny.
Dziś patrzymy na kody kreskowe w supermarkecie, aby nie kupować tego, co produkujecie i w ten sposób nie sponsorować wojny.
Po raz pierwszy w historii naszego kraju większość Ukraińców chce wstąpienia do NATO, ponieważ rozumie, że jest to jedyna prawdziwa ochrona przed szaleństwem "brata", który nagle postanowił wysłać na nas wojska.
Wam oczywiście trudno zrozumieć skalę tego zjawiska. Pokazują wam w TV mapy, na których Ukraina jest podzielona na pół i mówią, że połowa naszego kraju - to nie Ukraina,a coś innego. Że tam mieszkają nie Ukraińcy, a Rosjanie.
A wy wierzycie że tak jest i zastanawiacie się, dlaczego dotąd nie wybuchło tam powszechne powstanie. Według rosyjskich dzienników, powinno tak się stać lada chwila, a w rzeczywistości dzieje się dokładnie na odwrót.
Dziś za gieorgijewską wstążeczkę na ulicy w Dniepropietrowsku, Zaporożu i Chersoniu można dostać po mordzie. I to nie od banderowców, tylko od Rosjan, którzy czytali w dzieciństwie Puszkina i Błoka.
Z politycznej poprawności zwykło się mówić, że nienawidzimy tylko Putina, a Rosjanie - to zupełnie inna sprawa. Że odejdzie Putin i znów zapanuje pokój i harmonia. Że znów wszystko będzie dobrze.
Ale to nieprawda. Nie będzie.
Bo Putin - to esencja rosyjskiej mentalności, wasza ucieleśniona idea narodowa w postaci, jaka dzisiaj ma.
Kochacie Putina za to, co zrobił z Ukrainą. Dlatego my już nigdy nie pokochamy was.
Putin wyrządził Rosji wielkie zło. Tak sprawnie spalił mosty między nami, jak nie zrobił by tego nikt inny na świecie. Żadnym Amerykanom, Żydom, Polakom nigdy by się to nie udało tak dobrze, jak jemu.
Pełną grozę tego, co się stało zobaczycie za jakiś czas, ale na razie jesteście ślepi.
Putin magicznie wmówił wam wiarę, że dzień waszego moralnego upadku – to w rzeczywistości dzień waszego triumfu.
Przekonał was, że podstępna okupacja terytorium przyjaznego kraju, banalny rabunek - to wielkie zwycięstwo, z którego macie być dumni.
Wyzwolił patriotyczne emocje tym, co powinno wywołać wstyd i obrzydzenie.
I dlatego gardzimy nie tylko Putinem. Gardzimy Rosją, i tymi 90% jej mieszkańców, którzy z wybałuszonymi oczami krzyczą "Krym nasz!"
Czasami myślę, że Putin to szatan. Jak zawodowiec potrafi odwołać się do ludzkich wad. Sprawia,że pokazujecie swoje ciemne strony, umiejętnie budzi w was to, co najgorsze, zmienia was w oszalałe, żądne krwi bestie.
Nie, żeby to akurat Rosjanie byli źli, a wszyscy inni - świętoszkowaci. Taka jest natura ludzka. Widzieliśmy, jak w różnych czasach budzono potwory wśród Niemców, Włochów, Chorwatów, Serbów itp.
A Putin obudził w was. Dzięki niemu zachłystujecie się nienawiścią na forach, chcecie wojny, cieszycie się okupacją cudzego kraju i śmiercią ludzi, których kiedyś nazywaliście swoim bratnim narodem.
Pobudził was prymitywnym, nikczemnym populizmem, pokazał was w najgorszym świetle, w chwili czasowej niepoczytalności, a my, niestety, zapamiętamy was właśnie tak, a nie jak naród Sacharowa i Dostojewskiego.
Zapewne nawet nie bardzo można was winić. Zapewne istnieją jakieś algorytmy rozpalania masowej histerii - po prostu naciska się odpowiednie guziki, pokazuje się w telewizji bzdury o krzyżowanych dzieciach (głośna była taka kaczka o Słowiańsku – przyp.JJR), i już – dalej społeczeństwo zachowuje się całkowicie przewidywalnie. Ci, którym to potrzebne, pilnują tylko kolejności działań.
Może powinno się was traktować jak ofiary eksperymentu społecznego, którym pewnego dnia będzie bardzo przykro za to, w czym wzięły udział. Na pewno trzeba próbować was zrozumieć. Ale przebaczyć wam i pokonać swoją pogardę już nie zdołamy. Nawet jeśli kiedyś zaczniecie się kajać.
Co tu kryć, Putin wydobył zło również z nas. My też cieszymy się, gdy kolejny ładunek 200 (rosyjski kryptonim zwłok żołnierzy – przyp.JJR) przekracza granicę i jedzie do Rostowa, gdy tuzin lub dwa waszych zamienia się w sito. To straszne, ale to prawda.
Cieszymy się z czysto pragmatycznych powodów - bo każdy martwy separatysta nie zabije żadnego z naszych. Ponieważ jesteście dziś wrogami i najeźdźcami, którzy przyszli na naszą ziemię, zabrali nam Krym a teraz przyjeżdżają zabijać nas w Donbasie.
To straszne, że napadłszy na nas zmusiliście nas do bycia takimi, że czasem trudno spojrzeć w lustro. I to jest kolejny powód do tego, aby zerwać z wami raz na zawsze.
Weszliście w wewnętrzne sprawy niepodległego państwa. Strzelacie do obywateli Ukrainy na ich ziemi z rosyjskiej broni i wychwalacie to w telewizorach. I jakbyście się nie okłamywali, że to wszystko jest przeciwko faszystom, że to wszystko jest uzasadnione i słuszne - w oczach świata jesteście agresorami.
Odszedł na zawsze kraj-wyzwoliciel, zwycięzca faszyzmu. Wszystko to już przeszłość. Dziś to wy jesteście okupantami, to z ręki waszych ekspedycji karnych giną niewinni ludzie i spadają rakiety na miasta, który żyły w pokoju, dopóki nie przyszliście.
Wasze parady w dniu 9 maja, cały ten patos, pieśni wojenne, wieczny płomień - wszystko to nic już nie jest warte. To kłamstwo.
Byliśmy mocno związani przez wspólne święta, wspólne porażki, wspólne tradycje, ale teraz to już nie ma znaczenia. Oderwaliście obszar z dwoma milionami ludności, kolejne 3-4 miliony otumaniliście "ukrzyżowanymi dziećmi", ale 40 mln Ukraińców, wielką liczbę ludzi, odepchnęliście od siebie na zawsze.
Wyrywając dla siebie kawałek ziemi, zapłaciliście za to największym przyjaznym wam narodem. Brzeziński jeszcze kilka lat temu nie mógł nawet marzyć o tak ogromnej geopolitycznej klęsce Rosji. 
Na próżno oskarżacie podstępnych wrogów z Ameryki, Wielkiej Brytanii i Izraela. Uwierzcie mi jako Rosjaninowi z Doniecka, że nikt nie zrobił więcej dla naszej wzajemnej nienawiści niż szalone krzyki Głaziewa, Kurginiana i Dugina, wzywających do zabijania Ukraińców i utopienia Ukrainy we krwi, czy sam Putin, który wysłał do nas swoich "zielonych ludzików".
Wszyscy to widzieliśmy, wszyscy to pamiętamy. Nikt z nas tego nie wybaczy.
Tak, oczywiście, Rosja – to największe na świecie państwo, w stosunku do którego Ukraina to punkt na mapie. Wy macie broń nuklearną, my nie.
Jeśli dla was napaść na tego, kto jest w oczywisty sposób słabszy, kto nie oczekiwał od was nikczemnego ciosu w plecy i nie przygotowywał się do wojny z wami to bohaterstwo ­­– jak sobie chcecie. Ale ani szacunku, ani sympatii od nas już nie oczekujcie. Dla nas Rosja to od dzisiaj podła "bananowa republika zła". 
Wasze media wam oczywiście tego nie powiedzą. Tworzą iluzję wielkiego podziału Ukrainy na faszystów i Rosjan, jaki w rzeczywistości nie istnieje.
Owszem, jest na marginesie kilka milionów komunistów, stalinowców, czarnosecińców i prawosławnych fundamentalistów którzy zawsze nienawidzili Ukrainy, a dziś działają jako kolaboranci. Ale istnieje też 39-40 milionów Ukraińców, którzy się z nimi nie zgadzają.
Putin postawił nas wszystkich przed radykalnym wyborem - za czy przeciw Ukrainie. I my tego wyboru dokonaliśmy.
Zaszło coś, czego jeszcze nie rozumiecie - rosyjską agresję na Ukrainę poparli ci, którzy i tak zawsze was popierali, za to te 40 mln, które dotąd były wobec was lojalne lub neutralne, z powodu tej agresji zmieniło się w waszych wrogów.
Czterdzieści milionów Ukraińców zostało zmuszonych stać się "banderowcami" w waszym rozumieniu tego słowa. Oto najważniejsze osiągnięcie Putina.
Bywają rządy nieprzyjazne. Można z nimi być w konflikcie, można na nie nakładać sankcje. Ale nie można upokarzać ludzi, ponieważ rządzący się zmienią, a naród pozostanie.
Poroszenko i Turczynow odejdą. I to prawdopodobnie bardzo szybko. Ale zdradliwe zajęcie Krymu, wasza podła inwazja, wasze czołgi i rakiety plot w Donbasie - nie odejdą. Po prostu nie zdołamy wytłumaczyć naszym dzieciom w podręcznikach, dlaczego nam to zrobiliście.
Południowy wschód, który uważacie za wasz, tylko od siebie odepchnęliście. Bo wyobraźcie sobie, że te "ukropy" i "chochły" mają swoja dumę. Gdy szalejecie w napadach radości z tego, że "Krym wasz", dla nas oznacza to tylko jedno - że Krym nie nasz.
Odebraliście go zarówno "banderowcom" jak i "rosyjskojęzycznym rodakom". Odebraliście Krym Jaroszowi (przywódca Prawego Sektora - przyp.JJR), ale tak samo odebraliście go mieszkańcom Charkowa, Połtawy i Odessy. Opluliście nas wszystkich bez wyjątku, niezależnie od języka i religii, pusząc się z charakterystyczną dla was głupią dumą.
Dawniej mówiliście o braciach Słowianach, i zgadzaliśmy się z tym. Dziś mówicie - "słoninojady", "ukry" i obrażacie każdego, kto nosi ukraińskie nazwisko lub ma ukraiński paszport, niezależnie od tego, czy popiera wejście do UE czy waszej Unii Celnej.
Upokarzając nas wszystkich, nie zostawiacie nam wyboru.
Wiosną rosyjscy "turyści" zrywali i deptali w Doniecku ukraińskie flagi, wieszając zamiast nich swoje. To odróżnia was od Europejczyków – oni nigdy nie deptali naszych symboli.
Ci, którzy popierają Unię Europejską – wieszają niebieskie flagi obok ukraińskich, a nie zamiast nich. Dlatego też wybraliśmy Europę, i teraz już nie odstąpimy. W obecnej sytuacji to jedyna droga, integrować się z wami może dzisiaj tylko kompletny idiota i samobójca. 
Jeśli nadal wierzycie, że w Donbasie trwa wojna między "pospolitym ruszeniem" a "faszystowską juntą", to spieszę was zdenerwować – to nie tak. Wojnę, która u nas trwa, od początku do końca wywołaliście wy.
Możecie mi nie wierzyć, ale spytajcie sami siebie, dlaczego "Republiką Doniecką" rządzą Rosjanie? Dlaczego w moim rodzinnym Doniecku dowodzą moskwianie Girkin (Striełkow) i Borodaj?
Ja, urodzony Dończanin, ich nie znałem i nie wzywałem. Nie głosowałem na nich. Jeśli to nie jest okupacja Donbasu przez Rosję, to co oni tu robią? I czym się różnią od niemieckich gauleiterów? Trudno znaleźć dziesięć różnic?
Jeśli utożsamiacie się z "pospolitym ruszeniem" ponieważ to Rosjanie, zapewniam was - są setki tysięcy Rosjan, którzy się z nimi nie zgadzają, i którzy cierpią z powodu ich działań.
Sympatyzujcie lepiej z nimi. Z tymi, którym rekwirują samochody, których przez durne oskarżenia wrzucają do piwnic, którymi zasłania się wasz Igor Striełkow, zachowujący się w Słowiańsku i Doniecku jak niegdyś Szamil Basajew w Budionnowsku.
Jeśli współczujecie mieszkańcom południowego wschodu, współczujcie lepiej 38 żołnierzom z Dniepropietrowska, który zginęli w samolocie zestrzelonym waszymi rakietami. Współczujcie spalonym w BTRach żołnierzom z Mikołajewa (oba to miasta ze wschodu Ukrainy – przyp. JJR). Jak myślicie, czy ich rodzice, krewni i znajomych będą kochać Rosję?
Jeśli chcecie poznać prawdę o tym, co to takiego "Republika Doniecka", spróbujcie wyłączyć telewizor, zamknąć oczy i wyobrazić sobie przez chwilę, że ktoś w waszym mieście uzbroił wszystkich przestępców i narkomanów. Wszyscy szaleni weterani wojen czeczeńskich, pijący bez przerwy milicjanci na emeryturze, wytatuowani recydywiści, ochroniarze o byczych karkach, zwariowani Kozacy, tolkieniści, limonowcy, skinheadzi nagle dostali w ręce broń i nieograniczoną władzę.
Wyobraziliście sobie? Jeśli tak, to niczego nie trzeba już wyjaśniać. Stworzyć taką republikę łatwo wszędzie. Wystarczy usunąć nazwę "Doniecka" i wstawić "Saratowska", "Czelabińska", "Rostowska".
Myślicie że to oszczerstwa wobec "pospolitego ruszenia"? To pomyślcie - nie ma policji, nie ma władzy, broń leży na ulicach. Co się stanie w waszym mieście? Tak szczerze, powiedzcie sami.
Zdestabilizować sytuację, podnieść bezsensowny i bezmyślny bunt w regionie z trudną sytuacją społeczną, zamieszkałym przez lumpów i bezrobotnych – bardzo prosto. Borodaje, Striełkowi, Babaje, Motorole (pseudonimy dowódców – JJR) tylko zapalili zapałkę, dalej poszło samo .
"Niech żyje republika", "grab zagrabione", "zbudujemy nowy raj - Noworosję".
Wystarczy powiedzieć, że represyjny organ terrorystów w Ługańsku nosi nazwę KGB-Smiersz. I to nie jest żart. Z ręką na sercu, przyznajcie się - czy to normalne i chcielibyście, żeby po sąsiedzku działała taka instytucja?
Dni powszednie Doniecka przez ostatnie dwa miesiące – to grabieże, porwania, rozboje. Poczytajcie wiadomości lokalne z Doniecka. Tylko przez tydzień od 16 do 23 czerwca ukradziono i zarekwirowano 47 samochodów i motocykl, przy czym 42 samochody zostały zajęte przez uzbrojonych ludzi na drogach. Nieznani sprawcy porwali 14 osób. A są to tylko oficjalne dane władz miasta.
Można tak ciągnąć jeszcze długo, ale czy to ma sens? Stan euforii ma swoją specyfikę. Doświadczająca go osoba, niech będzie i cały naród, słabo reaguje na bodźce zewnętrzne. "Krym nasz" - jak narkotyk, fascynacja, zaćmiewa wam świadomość.
Musi minąć trochę czasu, żeby wam odpuściło i żebyście zobaczyli, że nic się nie zmieniło. Że Krym nie leży bliżej, a odpoczynek wcale nie potaniał, nie stał się czystszy ani bardziej komfortowy.
Za to wy sami, cały naród, największy kraj świata, splamiliście się hańbą agresji oraz założyliście własnym dzieciom jarzmo potomków najeźdźców i gauleiterów Girkina i Borodaja. Smutne, ale prawdziwe.

Powodzenia.

Oryginał

ПИСЬМО ИЗ ДОНЕЦКА В РОССИЮ.
Так уж вышло, что я коренной дончанин. Гордиться тут особенно нечем, но это факт. Жил бы дома и до сих пор, если бы кучке сумасшедших фанатиков при поддержке России не пришло в голову устроить войну в моем родном городе и привезти туда российских наемников.
Теперь там кошмар. Ну, об этом вы как раз знаете. Это то, что вам показывают в ваших телевизорах со всеми отвратительными подробностями днями напролет. Так что давайте поговорим лучше о том, что вам не покажут.
Еще лет 7 назад я думал так же, как большинство россиян. Как типичный советский. Учитывая, что я с рождения жил в Донбассе – это было не удивительно.
Хоть я и учился после провозглашения независимости, образование получил типично российско-советское. Я рос и воспитывался на русских фильмах, на русской музыке, на русских книгах, я долго считал Россию дружественной страной, родственной страной, но теперь – все это в прошлом.
Теперь у меня, у моих близких, у миллионов русскоязычных и русских людей Украины больше никогда не повернется язык назвать вас братским народом.
Мы, ваши ментальные близнецы, выросшие на одних с вами книгах и мультфильмах, дошли до того, что хотим отгородиться от вас трехметровой стеной, как Израиль от Палестины.
Мы смотрим на штрихкод в супермаркете, чтобы не покупать то, что вы производите и не спонсировать войну.
Впервые за всю историю нашей страны большинство украинцев хочет вступления в НАТО, потому что понимают, что это единственное реальное спасение от безумного "брата", который вдруг решил двинуть на нас войска.
Вам, конечно, тяжело понять масштабы этого явления. Вам показывают по телевизору карту, где Украину расчерчивают пополам, и говорят, что половина нашей страны – это не Украина, а что-то другое. Что там живут не украинцы, а русские.
Вы верите, что это так и недоумеваете, почему там до сих пор нет восстания. Судя по российским новостям, оно там должно вот-вот запылать, а на деле происходит ровно наоборот.
За георгиевскую ленточку в Днепропетровске, Запорожье, Херсоне на улице теперь могут и морду набить. Не бандеровцы – русские люди, изучавшие в детстве Пушкина и Блока.
Принято политкорректно говорить, что мы ненавидим только Путина, а россияне – это совсем другое дело. Вот уйдет Путин, и снова настанет мир и согласие. Снова будет все хорошо.
Но это неправда. Не будет.
Потому что Путин – это суть российского менталитета, ваша материализовавшаяся национальная идея, в том виде, в каком она сейчас существует.
Вы любите Путина за то, что он сделал с Украиной. Поэтому мы больше никогда уже не сможем любить вас.
Путин сотворил с Россией великое зло. Он так умело сжег между нами мосты, как не сделал бы это больше никто в мире. Никаким американцам, евреям, полякам никогда бы это не удалось так хорошо, как ему.
Весь ужас содеянного им вы поймете когда-нибудь потом, но сейчас вы слепы.
Путин магическим образом заставил вас поверить, что день вашего нравственного падения – на самом деле день вашего триумфа.
Он убедил вас, что подлая оккупация части территории дружественной страны, такое банальное крысятничество – это великая победа, которой стоит гордиться.
Он вызвал патриотическое возбуждение тем, что должно было вызывать стыд и отвращение.
И за это мы презираем не только Путина. Мы презираем Россию, и те 90% ее жителей, которые, выпучив глаза, вопят "Крым наш!"
Иногда я думаю, что Путин – сатана. Он профессионально умеет взывать к человеческим порокам. Он заставляет вас проявлять свои темные стороны, умело будит в вас мразь, превращает вас в озверевших скотов, жаждущих крови.
Не то, чтобы именно русские были такими уж плохими, а все остальные - святошами. Такова общечеловеческая природа. Мы видели, как в разные исторические периоды будили мразь в немцах, итальянцах, хорватах, сербах и т.д.
А Путин разбудил в вас. Заставил вас захлебываться ненавистью на форумах, желать войны, радоваться оккупации чужой территории и смертям людей, которых вы когда-то называли своим братским народом.
Он возбудил вас примитивным, низменным популизмом, выставил вас в самом неприглядном свете, в момент временного умственного помешательства, и мы, увы, запомним вас именно такими, а не нацией Сахарова и Достоевского.
Наверно, вы даже не виноваты. Есть ведь какой-то алгоритм разжигания этой массовой истерии – просто жмешь на нужные кнопки, показываешь по телевизору ужастики про распятых детей, и все - дальше общество ведет себя вполне предсказуемо. Тот, кому это нужно, просто совершает определенную последовательность действий.
Наверно, к вам следует относиться, как к жертвам социального эксперимента, и однажды вам будет очень стыдно за то, что вы все участвовали в этом. Наверно, нужно попытаться вас понять. Но простить вас и преодолеть свое презрение мы уже не сумеем. Даже если вы когда-то раскаетесь.
Да, чего скрывать, Путин достал мразь и из нас тоже. И мы тоже радуемся, когда очередной груз 200 пересекает границу и едет в Ростовскую область, или когда десяток-другой ваших превращается в решето. Это ужасно, но это правда.
Мы радуемся из чисто прагматических соображений – потому что каждый мертвый "колорад" уже больше не сможет убить никого из наших. Потому что вы теперь враги и оккупанты, пришедшие на нашу землю, отобравшие у нас Крым и приезжающие нас убивать в Донбасс.
Это ужасно, что вы, напав на нас, вынудили нас стать такими, что бывает противно от самих себя. И это еще один повод навсегда с вами порвать.
Вы влезли во внутренние дела независимого государства. Вы стреляете в граждан Украины на их земле из своего оружия и одобряете это по своему телевизору. И как бы вы не врали себе, что это все против фашистов, что это все обосновано и справедливо – в глазах всего мира вы агрессоры.
Исчезла навсегда страна-освободитель, страна победитель фашизма. Все это в прошлом. Теперь вы оккупанты, вы каратели, по вине которых гибнут невинные люди, падают ракеты на города, которые жили в мире, пока вы не пришли.
Ваши парады на 9 мая, весь этот пафос, военные песни, вечные огни – все это не стоит больше ничего. Это вранье.
Мы были крепко связаны общими праздниками, общими поражениями, общими традициями, но теперь это не имеет значения. Вы отторгли регион с населением в 2 миллиона, еще 3-4 миллионам запудрили мозги "распятыми мальчиками", но 40 миллионов украинцев, огромный человеческий массив, навсегда отгородили от себя пропастью.
Урвав себе кусок земли, вы расплатились за это крупнейшим дружественным вам народом. Никакой Бжезинский еще пару лет назад не мог и мечтать о таком геополитическом поражении России.
Зря вы обвиняете в коварных кознях Америку, Британию и Израиль. Поверьте мне, как русскому дончанину, никто не сделал больше для нашей взаимной ненависти, чем безумные кликуши Глазьев, Кургинян и Дугин, призывающие убивать украинцев и потопить Украину в крови, или Путин, отправивший в нашу страну своих "вежливых людей".
Мы все это видели, мы все это запомнили, мы этого не простим.
Да, безусловно, Россия – самая большая в мире держава, против которой Украина – точка на карте. У вас есть ядерные ракеты, а у нас – нет.
Если для вас нападение на того, кто заведомо слабее, кто не ожидал от вас подлого удара в спину и не готовился к войне с вами – это героизм, воля ваша. Но ни уважения, ни сочувствия от нас больше не ждите. Для нас Россия – отныне презренная "банановая республика зла".
Ваши СМИ вам, конечно, этого не расскажут. Они создают иллюзию огромного раскола в Украине на украинских фашистов и русских, которого на самом деле нет.
Есть пару миллионов маргиналов – коммунистов, сталинистов, черносотенцев, православных фундаменталистов – которые всегда ненавидели Украину и сегодня выступают в роли коллаборантов в конфликте. И есть 39-40 миллионов украинцев, которые с ними не согласны.
Путин поставил нас всех перед радикальным выбором – за или против Украины. И нам пришлось его сделать.
Произошло то, чего вы пока еще не понимаете – российскую агрессию в Украине поддержали те, кто и так всегда был за вас, но 40 миллионов, которые были к вам всегда лояльны или нейтральны, из-за этой агрессии превратились в ваших врагов.
Сорок миллионов украинцев вынужденно стали "бандеровцами" в вашем понимании этого слова. Вот самое главное достижение Путина.
Бывают недружественные правительства. С ними можно конфликтовать. Можно накладывать на них санкции. Но нельзя унижать народы, потому что правители сменяются, а нации остаются.
Порошенко и Турчинов уйдут. Скорее всего – очень быстро. А вероломный захват Крыма, ваше подленькое вторжение, ваши танки и ПЗРК в Донбассе – вот это уже не пройдет. Мы просто не сможем объяснить своим детям в учебниках, почему вы так с нами поступили.
Юго-восток, который вы считаете своим, вы только оттолкнули. Потому что, представьте себе, у "укропов" и "хохлов" тоже есть гордость. Когда вы радостно бьетесь в припадках от того, что "Крым – ваш", для нас это означает только одно – что Крым не наш.
Вы одинаково забрали его и у "бандеровцев" и у "русскоязычных соотечественников". Вы отобрали Крым у Яроша, но вы так же забрали его и у харьковчан, полтавчан, одесситов. Вы плюнули во всех без разбора, не зависимо от языка и вероисповедания, со свойственным вам тупым чванством.
Это раньше вы говорили: славяне-братья, и мы соглашались. Теперь вы говорите – "салоеды", "укры" и это оскорбляет всех, кто носит украинскую фамилию, имеет украинский паспорт, не зависимо от того за ЕС он или за Таможенный союз.
Вы не оставляете нам выбора, унижая всех подряд.
Весной российские "туристы" срывали и топтали в Донецке украинские флаги, и вешали вместо них свои. В этом вы отличаетесь от европейцев – они никогда не топтали наши символы.
Те, кто за Европейский союз – вешают свой флаг рядом с украинским, но не вместо него. Поэтому мы и выбрали Европу, и теперь уже не отступим. В нынешней ситуации это единственный путь, потому что интегрироваться с вами теперь может только полный псих и самоубийца.
Если вы все еще верите, что в Донбассе идет война между "ополченцами" и "хунтой", то спешу вас расстроить – это не так. Война, которая идет у нас, от начала и до конца устроена вами.
Можно не верить мне, но спросите сами себя, почему "Донецкой республикой" управляют россияне? Почему в моем родном Донецке сейчас командуют москвичи Гиркин (Стрелков) и Бородай?
Я, коренной дончанин, их не знал и не звал. Я за них не голосовал. Если это не оккупация Донбасса Россией, то почему они здесь? И чем они отличаются от немецких гауляйтеров? Слабо найти десять отличий?
Если вы сочувствуете "ополченцам", потому что они русские, то я вас заверяю – есть сотни тысяч русских, которые с ними не согласны, и которые сами страдают от их действий.
Посочувствуйте лучше им. Тем, чьи машины отбирают, кого по глупым обвинениям бросают в подвалы, кем прикрывается ваш Игорь Стрелков, который ведет себя в городе, как Шамиль Басаев в Буденновске.
Если вы сочувствуете жителям юго-востока, посочувствуйте лучше 38 военным из Днепропетровска, которые погибли в самолете, сбитом из вашего ПЗРК. Посочувствуйте сожженным в БТРах солдатам из Николаева. Как думаете, их родители, родственники, друзья будут любить Россию?
Если вы хотите знать правду о том, что такое "Донецкая республика", попробуйте выключить телевизор, закрыть глаза и представьте на минуту, что кто-то вооружил всех наркоманов и уголовников вашего города. Что безумные ветераны чеченских войн, спивающиеся менты-отставники, забитые наколками рецидивисты, быковатые охранники-чоповцы, сумасшедшие казаки, толкиенисты, лимоновцы, скинхеды вдруг получили в руки оружие и неограниченную власть.
Представили? Если да, то тогда вам больше не надо ничего объяснять. Сделать такую же республику достаточно легко где угодно. Просто уберите название "Донецкая" и подставьте "Саратовская", "Челябинская", "Ростовская".
Думаете, наговариваю на "ополченцев"? Тогда смоделируйте ситуацию – милиции нет, власти нет, оружие в свободном доступе. Что произойдет в вашем городе? Ну честно, признайтесь себе сами.
Раскачать ситуацию, поднять бессмысленный и беспощадный бунт в социально неблагополучном регионе, населенном люмпенами и безработными – достаточно просто. Бородаи, стрелковы, бабаи, мотороллы только поднесли спичку, а дальше полыхнуло, как в Гражданскую.
"Даешь республику", "грабь награбленное", "построим новый рай – Новороссию".
Достаточно сказать, что репрессивный орган террористов в Луганске называется КГБ СМЕРШ. И это не шутка. Положа руку на сердце, признайтесь себе – нормально ли это и хотели бы вы, чтобы по соседству с вами работало такое учреждение?
Будни Донецка последние два месяца – мародерство, киднепинг, грабежи. Почитайте местные донецкие новости. Только за неделю с 16 по 23 июня угнаны и отобраны 47 автомобилей и один мотоцикл, причем 42 автомобиля были захвачены на дорогах вооруженными лицами. Неизвестными были похищены 14 человек. Это официальная информация от мэра.
Продолжать можно долго, но есть ли смысл? Эйфорические состояния имеют свою специфику. Переживающий их субъект, пускай это и целый народ, плохо восприимчив к внешним раздражителям. "Крымнаш" - как наркотик, как влюбленность, затмевает ваше сознание.
Должно пройти время, чтобы вас отпустило, и вы поняли, что ничего не поменялось. Что Крым не стал ближе, не стал дешевле, не стал чище и комфортней для отдыха.
А вот вы сами, целый народ, самая большая в мире страна, запятнали себя позором агрессии и навесили на своих детей ярмо потомков оккупантов и гауляйтеров Гиркина и Бородая. Sad but true.
Счастливо оставаться.
Денис Казанский
-------------------------------------------------------------
mark/redakcja.mpolska24.pl
Ad Vocem! Korwin-Mikke konserwatysta-kagiebista
fot. Grafika Fronda.pl
Janusz Korwin-Mikke w tekście pt. „Czy mógłbym wypowiedzieć wojnę Rosji?” opublikowanym na stronie www.korwin-mikke.pl napisał:
„Wszelako obecna Rosja rządzona jest przez prawicowca, który (tfu!) „gejów” wyśmiewa, wiarę chrześcijańską przywraca, podatki utrzymuje znacznie mniejsze niż w Polsce – w wyniku czego Rosjanie się bogacą. Miliony zamożnych Rosjan rozbija się po kurortach całego świata – pogardzając biedakami-Polakami łupionymi przez federastów z Brukseli i ich „polskich” pachołków.
Tak, proszę Państwa: jeszcze 25 lat temu Polak był przedmiotem podziwu Rosjanina. Kojarzył się z wyższą kulturą i większą zamożnością. Mit „Pańskiej Polski” był silny – i usprawiedliwiony.
Wystarczyło 25 lat demokracji by Rosjanie zaczęli nami pogardzać i z nas się śmiać.
I dziś to Rosjanie mogliby najechać Polskę – by wyzwolić nas spod okupacji Unii Europejskiej”.

Ktoś, kto tak ocenia Rosję, jest zimnokrwistym agitatorem Putina. Obecna Rosja jest rządzona przez populistyczny reżim kagiebisty, splamionego krwią tysięcy ofiar w Gruzji, Czeczenii, na Ukrainie, dzieci z Biesłanu, niewinnych ofiar malezyjskiego samolotu, oraz, prawdopodobnie, śp. Lecha Kaczyńskiego i innych ofiar ze Smoleńska. Rosja rządzona jest przez mafio-oligarchię służb wywodzących się wprost z KGB, GRU, która stworzyła system gospodarczy o niebywałej korupcji. Korwin-Mikke jako czciciel takiego systemu kompletnie deprecjonuje się w polskich oczach jako propagator skądinąd słusznej i bliskiej naszej redakcji idei wolnego rynku, niskich podatków i maksymalnie małej biurokracji. Skoro Rosja dla środowiska Korwin-Mikkego to taka Mekka wolności i konserwatyzmu, to droga wolna! Dał wam przykład Gérard Depardieu, więc tylko go naśladować. W Polsce jesteście zwani V kolumną, a tam otrzymacie szansę bycia dobrymi podwładnymi Putina...normalnymi kacapami.
Tadeusz Grzesik

niedziela, 24 sierpnia 2014

Stanisław Michalkiewicz, analiza na 24.08.14r.

Kulą się ogony, miękną rury

Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    24 sierpnia 2014
Stańczyk, nadworny błazen króla Zygmunta Starego twierdził, że najwięcej jest lekarzy. Może tak było za czasów zygmuntowskich, ale teraz najwięcej jest statystów, to znaczy - polityków. Widać to w miarę rozwoju sytuacji na Ukrainie, gdzie nie tylko wszystkie koła kręcą się dla zwycięstwa, ale w dodatku ostateczne zwycięstwo wydaje się być w zasięgu ręki. Tak twierdzą „władze w Kijowie” po których nasi tubylczy politykowie powtarzają własnymi słowami. Zatem Rosja już przegrała, bo wygrała Ukraina, chociaż zimny ruski czekista Putin najwyraźniej jeszcze o tym nie wie i myśli, że to on wygrał. Ale gdzieżby tam on wygrał, kiedy przecież zatwierdzone jest, że ma przegrać - co od samego początku powtarza Kukuniek, w swoim czasie zasiadający pośród mędrców Europy. Wprawdzie - jak sam powiadał - czuł się tam trochę nieswojo - ale z drugiej strony wiadomo przecież, że czym skorupka nasiąknie, tym później trąci, a trudno sobie wyobrazić, czym Kukuniek mógł nasiąknąć, siedząc pośród mędrców Europy, którzy - podobnie zresztą, jak wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici - rozpoznają się po zapachu? Zatem chociaż dni Rosji, a zwłaszcza - dni zimnego rosyjskiego czekisty Putina są policzone, to zachowuje się on jak gdyby nigdy nic i w dodatku się odgraża. Ale to strachy na Lachy, bo wiadomo, że „nikt nam nie zrobi nic, bo z nami jest marszałek Śmigły Rydz”. Tedy nasz nieszczęśliwy kraj gotuje się do wojny, a bojowy nastrój udziela się nawet przedstawicielom naszej niezwyciężonej armii w osobie pana generała Romana Polko, który nie tylko niezachwianie wierzy w ostateczne zwycięstwo, ale w dodatku jest przekonany, że nastąpi ono w rezultacie „działań nieregularnych”, czyli partyzantki.
W tej sytuacji prezydent Poroszenko może spokojnie przystąpić do budowania sobie nowej rezydencji; „Kamazy” zwożą bloki marmuru, a kamieniarze wykuwają w sufitach aniołki. Tak w każdym razie opowiada pani Tatiana Czornowoł, była aktywistka Majdanu, informując przy okazji o swojej rezygnacji z kierowania tamtejszym urzędem antykorupcyjnym. Najwyraźniej żałuje, że dała się na to wszystko nabrać, podobnie jak jej mąż, który w dodatku pojechał na wschód gromić separatystów i w tym zamieszaniu zginął. Ale tak to już bywa na tym świecie pełnym złości, że „najtężej biją króle, a najgęściej giną chłopy”. Myślę, że prezydent Poroszenko znajdzie wielu naśladowców, zwłaszcza wśród ukraińskich oligarchów, którzy będą budowali sobie kolejne rezydencje na wyścigi, żeby zdążyć przed ostatecznym zwycięstwem. Ono nadejdzie tak czy owak, bo tak zostało postanowione i każda próba sypania piasku w szprychy spełznie na niczym. Przekonali się o tym uczestnicy ostatniego spotkania w Berlinie, na które nie zaprosili pana ministra Sikorskiego, chociaż w dniach ostatnich został on prawdziwym architektem polityki europejskiej. Najwyraźniej zapomnieli, że bez gospodarza nic załatwić się nie da, więc nic dziwnego, że uczestnicy rozjechali się z tym, z czym przyjechali.
Inna rzecz, że pewne rzeczy dzięki temu zaczęły powoli docierać nawet do statystów najmniej spostrzegawczych. Oto nawet pan poseł Mariusz Błaszczak wreszcie zauważył istnienie strategicznego partnerstwa rosyjsko-niemieckiego, że „wykluczono nas” i „jesteśmy popychadłem”. Ano, takie rzeczy można było zauważyć już wcześniej - że mianowicie „Zachód” wcale nie jest jednolity, że po 1990 roku Niemcy i Francja realizują doktrynę „europeizacji Europy”, to znaczy - wypychania Stanów Zjednoczonych z europejskiej polityki. Z przypadku Niemiec spowodowane jest to pamięcią, iż na skutek wtrącenia się Ameryki do polityki europejskiej Niemcy przegrały dwie wojny, a w przypadku Francji - że USA przyłożyły rękę do demontażu francuskiego imperium kolonialnego, a po drugie - że Ameryka dwukrotnie widziała Francję w sytuacji bez majtek. Takich rzeczy się nie zapomina, a w dodatku Niemcy po roku 1990 powróciły do linii politycznej kanclerza Bismarcka, polegającej na tym, że Niemcy kierują Europą w porozumieniu z Rosją, czego wyrazem jest strategiczne partnerstwo niemiecki-rosyjskie, której jak dotąd wytrzymało wszystkie próby niszczące, zaaplikowane mu przez Stany Zjednoczone przy niejakim udziale amerykańskich dywersantów w Europie Środkowo-Wschodniej, to znaczy - Gruzji, Ukrainy i Polski.
Koncentrując się na wymyślaniu i złorzeczeniu zimnemu ruskiemu czekiście Putinowi, nasi statyści najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że podjęcie się przez Polskę po raz drugi roli amerykańskiego dywersanta musi wzbudzać już nawet nie irytację, ale prawdziwą wściekłość w Paryżu i Berlinie. Na razie objawia się ona w ostentacyjnym ignorowaniu Polski, ale w razie gdyby prezydent Obama, albo jego następca znowu wpadł na pomysł „resetu” w stosunkach USA z Rosją, może to objawić się w znacznie groźniejszej postaci. Mówiąc wprost, Niemcy mogą dojść do wniosku, że skoro Polska podjęła się roli amerykańskiego dywersanta dwukrotnie, to lepiej nie dopuścić do trzeciego razu. Nie jest to wyłącznie możliwość teoretyczna, na co wskazuje deklaracja Naszej Złotej Pani z Berlina w Rydze, że Niemcy solidaryzują się z republikami bałtyckimi, ale są zdecydowanie przeciwne rozmieszczaniu stałych baz NATO w Europie Środkowej. Nie od rzeczy będzie w tej sytuacji przypomnieć, że niemieckim priorytetem jest utworzenie niezależnych od NATO europejskich sił zbrojnych, co jest pseudonimem wyprowadzenia Bundeswehry spod amerykańskiej kurateli, a więc mieści się nie tylko w ramach doktryny „europeizacji”, ale również wpisuje się w linię polityczną Bismarcka.
Tymczasem zresetowanie przez prezydenta Obamę swego poprzedniego resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, zaowocowało nie tylko „wojną hybrydową” na Ukrainie, która wprawdzie na pewno doczeka ostatecznego zwycięstwa, bo jakże by inaczej - tyle, że jako państwo w znacznym stopniu zdewastowane - ale również gwałtowną reaktywacją w naszym nieszczęśliwym kraju Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego. Próbuje ono z powodzeniem odwojowywać wpływy utracone wskutek resetu na rzecz Stronnictwa Pruskiego i Stronnictwa Ruskiego, co objawia się nie tylko w postaci mnożących się utarczek w ramach nieustającej „wojny na górze”, ale nawet przekłada się na działalność niezależnej prokuratury i niezawisłych sądów.
Właśnie niezależna prokuratura uznała, że podejrzenia wobec pana Edwarda M., jakoby był on winien sprawstwa kierowniczego zabójstwa generała Papały, były całkowicie bezpodstawne. Tyle lat go podejrzewano i proszę - całkowicie bezpodstawnie! A dlaczego? A dlatego, że pan Edward M., za komuny funkcjonariusz kontrrazwiedki wojskowej, w ramach prywatnych przygotowań do transformacji ustrojowej, w roku bodajże 1987 jednym susem przeskoczył do FBI. Ponieważ w USA sądy są tak samo niezawisłe, jak w naszym nieszczęśliwym kraju, to złożony przez Polskę wniosek ekstradycyjny został odrzucony. Później pojawiła się inna - jak to mawia Kukuniek - „koncepcja”, by o zabójstwo generała Papały obwinić złodziei samochodów. Jednak chociaż złodzieje ci przyznawali się do tego zabójstwa jeden przez drugiego, aż prokurator musiał ich mitygować: „panowie nie wszyscy naraz, przyznawać mi się tu po kolei, porządek musi być!” - to jednak pan Edward M. nadal trzymany był w rezerwie, bo na skutek resetu wydawało się, że dni Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego są u nas policzone. Ale teraz wszystko odwróciło się o 180 stopni, więc pan Edward M, został oczyszczony ze wszelkich podejrzeń, jakby ktoś skropił go hyzopem i tylko patrzeć, jak zażąda od naszego nieszczęśliwego kraju, by mu wynagrodził wylane łzy.
Podobnie tygodnik „Wprost”, który wcześniej aferą podsłuchową zadał dotkliwy cios Stronnictwu Pruskiemu, teraz jakby zaatakował Stronnictwo Ruskie, podając informacje zawarte podobnież w ściśle tajnym „Aneksie” do „Raportu o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych”. Stawiają one w kłopotliwym położeniu pana prezydenta Komorowskiego i bez tego uważanego przez część opinii publicznej za faworyta WSI. Tu jednak niezależna prokuratura natychmiast zareagowała na złamanie świętej pieczęci tajności, więc wcale nie jest powiedziane, czy „Wprost” nie wykonywał zlecenia, którego celem jest przekonanie Platformy Obywatelskiej do poparcia wniosku złożonego przez dziwnie osobliwa trzódkę biłgorajskiego filozofa, by powołać sejmową komisje śledczą, która by złowrogiego Antoniego Macierewicza wytarzała w smole i pierzu. Periculum in mora tym bardziej, że złowrogi Antoni Macierewicz przygotowuje na październik III Konferencję Smoleńską, którą odeprzeć będzie znacznie trudniej między innymi z uwagi na to, że pan prof. Wiesław Binienda, wcześniej współpracujący z zespołem złowrogiego posła Macierewicza, jest doradca naukowym prezydenta Obamy. W tej sytuacji autorytety pacanowskie, które wcześniej nie zostawiły na panu prof. Biniendzie suchej nitki, teraz mogą podkulić pod siebie ogony, w związku z czym nawet rzuconej na telewizyjny odcinek frontu ideologicznego pani red. Karolinie Lewickiej też może zmięknąć rura - co daj Boże, amen.