niedziela, 31 stycznia 2016

Orędzie s. Łucji o początku III wojny światowej. Polska jako jedyna ocaleje!

Siostra Łucja, właśc. Lúcia Santos, znana również jako Lúcia de Jesus dos Santos OCD (ur. 22 marca 1907 w Aljustrel, zm. 13 lutego 2005 w Coimbrze) – portugalska zakonnica, która była świadkiem objawień maryjnych w Fátimie w 1917, apostołka pierwszych sobót, Służebnica Boża Kościoła katolickiego.
Siostra Łucja miała objawienia Matki Bożej także wtedy, kiedy prze­bywała już w klasztorze w Coimbrze. Niektóre z Orędzi przekazała za pośredni­ctwem ojca Augustyna Fuentesa. Zakonnik ten, będąc postulatorem w procesie beatyfikacyjnym Franciszka i Hiacynty, miał zgodę Ojca Świętego na kontaktowanie się z ostatnią wizjonerką objawień w Fatimie. Przekazane przez Maryję Orędzia dotyczą między innymi trzeciej wojny światowej, za­burzeń w przyrodzie i... przyszłości Polski. Publikację późniejszych Orędzi Matki Bożej rozpoczynamy od przekazu dotyczącego przebiegu trzeciej wojny światowej. Spośród wielu źródeł na ten temat oparliśmy się na książce Stephena Lassare'a Odkryte sekrety przyszłości z 1992 r.
 „Dla świata będzie zaskoczeniem i szokiem błyskawicz­ne natarcie Chin na Rosję. Natężenie walk i okrucieństwa będą straszliwe. Chińczycy będą naśladować postępowanie Japończyków podczas drugiej wojny światowej: zaskoczenie, szybkość i terror. Zwycięstwa Chin przerażą Stany Zjednoczone. Chiny rzu­cą bomby jądrowe na zakłady zbrojeniowe i ośrodki doświad­czalne broni atomowej w Rosji. Wywołają one potworne zniszczenia, wstrząsy i zaburzenia w przyrodzie, co się póź­niej zemści na nich samych. Armia chińska zginie od broni jądrowej, którą sama rzuci na cały świat, chociaż początkowo będzie zwyciężać. Uderzy w wielu punktach, tak, że Rosja bę­dzie zmuszona walczyć na całej granicy, a jednocześnie potęż­ne desanty będą lądować w głębi kraju.
Amerykanie nie zechcą się mieszać bezpośrednio do woj­ny, ale widząc, co robią Chińczycy, będą życzyć Rosji zwycię­stwa. Niemcy wciągną USA do wojny jako sojusznika atlanty­ckiego. Pomoc dla Niemców ze strony Ameryki skupi swoją uwagę na Azji i tam będą lądowały wojska USA i Anglii (Irak, Turcja, Iran i Bałkany) w obronie przed Chińczykami. To, co zrobią Niemcy, będzie krokiem samobójczym. Będą liczyć na zajęcie Polski. W swej nienawiści nie zorientują się, że sympa­tia Zachodu i reszty świata będzie po stronie Rosji. 
Również walczyć ze sobą będą sami Niemcy, a Rosja wy­wrze na tym kraju całą swoją wściekłość za cios zadany z tyłu, za porażki na Wschodzie, za widmo klęski. Dopiero, kiedy Ro­sjanie dojdą do Atlantyku, ruszą przeciwko nim inne naro­dy bezpośrednio zagrożone. Rosjanie będą zmuszeni wycofać się z walki na Ukrainę, zostawiając po sobie spaloną ziemię i popioły miast. Obojętność na krzywdy, bogacenie się kosz­tem innych, wywoła odwet. Przykładem będzie los Szwecji i Szwajcarii. Rosja, która sama też w przeszłości zdradzała, łamała podstępnie traktaty i umowy, tego samego zazna na sobie.Wojska chińskie będą niszczyły i równały z ziemią wszyst­kie miasta i wsie zamieszkane przez ludność białą, a oszczę­dzały ludność republik azjatyckich, które częściowo powsta­ną przeciw Rosji i przyłączą się do nich. W języku chińskim będzie to się nazywało krucjatą przeciwko hegemonii rasy białej. Będą głosić jej koniec, a siebie mianują ręką sprawied­liwości. Nastąpi atak przez zaskoczenie Niemiec. Rosja runie na Europę. Polska, Czechy i Słowacja, wiedząc, że w razie zwycięstwa Niemiec czeka je zagłada, stworzą wspólną obro­nę przeciwko Niemcom.
Zaznają też klęski Ukraina i Litwa, a w mniejszym stop­niu Łotwa i Estonia. Natomiast Białoruś, Polska i Węgry będą stosunkowo spokojne, ale jedynym narodem, który wyjdzie z tej katastrofy cało, ponieważ będzie chroniony przez Miło­sierdzie Boże, pozostanie Polska. Czechy i Słowacja zostaną zniszczone dopiero w czasie odwrotu wojsk rosyjskich, które będą się cofać w kierunku Ukrainy i Bałkanów. Od południa z Iraku uderzą Amerykanie i wybuchnie powstanie na Kaukazie aż po Turcję. Od strony Turcji zaatakują Anglicy. Ponadto przy tylu frontach trudno precyzyjnie podać ich kolejność.
 Zjawiska atmosferyczne, które ukażą się na niebie już na początku wojny, będą ostatecznym ostrzeżeniem zapo­wiedzianym przez Maryję, Królową Świata, w wielu obja­wieniach. Będą potwierdzeniem, że nadchodzi zapowiedziany okres wojen i kataklizmów w przyrodzie. Będą też znakiem, że nie udało się pobudzić w ludziach żalu za grzechy i skruchy oraz chęci poprawy życia, aby móc powstrzymać zło wiszące nad światem, które dotąd trzymała Ręka Pana. Sprawiedli­wość Boża nie może dłużej znosić tryumfowania nikczemności i pogardy Jego świętych praw. Wzajemna nienawiść wróci do ludzkości w całej swej grozie i ohydzie.
Kataklizmy ugaszą wojnę i uratują resztę ludzkości przed całkowitą zagładą, a więc będą ratunkiem danym przez Miło­sierdzie Boże". 
„Kataklizmy wywołają taką panikę i tyle nieszczęść, że dal­sze prowadzenie działań wojennych będzie niemożliwe. Nie wystąpią jednak od razu i z jednakowym natężeniem. Będą to ruchy skorupy ziemskiej, stopniowo nasilające się aż do bar­dzo potężnych i gwałtownych wstrząsów. Wstrząsy te będą przybierać na sile i zaczną wybuchać wulkany. Odżyją nawet te, które uważane są od dawna za wygasłe. Wulkan Etna spowoduje katastrofę całej Sycylii. Okolice Wezuwiusza oraz przyległe wyspy zostaną ewakuowane. Wybuchy Etny i innych wulkanów spowodują zaburzenia atmosferyczne, deszcze po­piołów, huragany, ulewy i powodzie. Zmieni się konfiguracja brzegów Półwyspu Apenińskiego. Na Morzu Śródziemnym ruchy dna wywołają potworne fale i zmieni się linia brzegowa. Ruchy dna Oceanu Atlantyckiego spowodują wyłonienie się nowego lądu. Trzęsienia ziemi i lądów pod wodą spowodu­ją największe zniszczenie brzegów Europy oraz obu Ameryk (mniej w Ameryce Południowej) i Afryki. Najbardziej jednak ucierpi Europa, USA oraz wiele wysp na Morzu Karaibskim. Te ostatnie zdarzenia wystąpią w ciągu kilku godzin. Potem ziemia uspokoi się. Uszkodzone zostaną prawie wszystkie miasta przybrzeżne i duży pas lądu. Zniszczeniu ulegnie Ho­landia oraz w mniejszym stopniu Belgia. Niemcy zostaną za­lane morzem, które wtargnie w dolinę Renu.
W Ameryce trzęsienia ziemi będą trwać jeszcze bardzo długo, po tym jak w Europie nastąpi już spokój. Od strony Pacyfiku zniszczeniu ulegnie Kalifornia aż do gór, a fale oce­anu zaleją wiele miast, m.in. Los Angeles. Zniszczenie miast będzie uzależnione od tego, czy ludzie się poprawią. Ale są takie miasta, które ściągnęły na siebie tyle win, które muszą pomścić własne postępowanie i zostaną zniszczone. Do nich należy Nowy Jork, Waszyngton, a także miasta najbardziej to­lerujące bezprawie.
Państwa Europy będą bardzo zniszczone. Niemcy, Dania, Holandia zostaną zalane wodą jak wszystkie ziemie przy­brzeżne. Mniej ucierpi Norwegia. W Szwajcarii nastąpią ru­chy górotwórcze, a w konsekwencji wylewy rzek i zerwanie tam. Nastąpią powodzie i obsuwanie się ziemi. Dotyczy to również Tyrolu oraz północnych Włoch i Alp francuskich.
Mrozy i śnieżyce będą uniemożliwiały pomoc. Mapy będą opracowywane od nowa. Na Bałkanach będą lokalne trzęsie­nia ziemi oraz zaburzenia atmosferyczne, huragany i śnieżyce, ale Bałkany nie zostaną całkowicie zniszczone. Od północy kataklizmy zaskoczą armię chińską już w Europie, w trakcie walk z Rosją. Chińczycy cofną się wskutek potwornych kata­klizmów. To będzie trwało zaledwie kilka tygodni, ale będzie w swej grozie tak okropne, że podobnych klęsk nie było do­tąd na ziemi.
Paryż w czasie rozszalałych żywiołów obróci się w ruinę, ale nie wszyscy jego mieszkańcy zginą. Spłonie głównie cen­trum. Paryż odbuduje się. W pokorze przyjąć należy klęski, które nadchodzą na zie­mię. Zbiorowe zbrodnie, nienawiść i pycha, egoizm i wyzysk oraz pastwienie się nad słabszymi narodami, pogarda dla nich, zamiast pomocy i opieki, brak miłosierdzia, litości i współczu­cia - to wizja nadchodzącego świata. Na próżno będą wzywać miłosierdzia ci, którzy nie mieli go dla bliźnich. Będzie ono ostoją słabych, a na wielkie, pyszne narody nadchodzi czas sprawiedliwości.
Najbardziej zniszczone będą Niemcy, ponieważ trudno jest ocalić jednostki, kiedy giną miliony. Ostrzega się wszyst­kich Polaków będących na ziemiach niemieckich - jeżeli ocaleją z wojny, zginą w falach morza, które zaleją prawie cały kraj. Nad Niemcami będzie użyta broń jądrowa. Ogień, powietrze, woda zbuntują się, gdyż skalane zostaną niepra­wością. Germanie wykorzystywali wszystkie siły przyrody, aby niosły śmierć, a więc teraz one obrócą się przeciwko nim i przyniosą śmierć zwielokrotnioną. Dolina Renu stanie się doliną śmierci. Wielkie miasta zmienią się w popiół i dym, który zmyją fale morza. Nowe lądy podniosą się z dna oceanu, a wywołane tym fale rozejdą się z niespodziewaną siłą.
Również i przez Londyn przejdą fale, ale miasto to nie zosta­nie starte z powierzchni ziemi. Od Pacyfiku do Atlantyku, od śniegów Alaski aż do pustyni Południa, zaczną zapadać się lądy i obsuwać góry. Nastąpi głód, mordercze walki i śmierć. Gdy świat zacznie leczyć swe rany, w Ameryce długo jesz­cze trwać będzie chaos. Amerykanie zrozumieją nareszcie, że dolar nie jest celem życia. Zapragną chleba i braterstwa. Wzywać będą Miłosierdzia Bożego, którego sami nie mieli dla innych".
„W Polsce częściowemu zniszczeniu ulegną miasta przy­brzeżne, ale żadne polskie miasto nie zostanie zniszczone przez broń jądrową. Będą natomiast zagrożone bombardowaniem, podobnie jak całe niemal Zagłębie. Ludność stamtąd będzie ewakuowana. Nie powinna wracać aż po kataklizmie.
Dane o Polsce po wybuchu trzeciej wojny światowej 
Poznań nie będzie zniszczony. W czasie wojny bomby i pociski za­grożą Szczecinowi, portom i Śląskowi. Miast na Ziemiach Zachodnich Niemcy nie będą niszczyć, licząc na ich zagarnię­cie. Atakowane będą tylko porty, obiekty strategiczne i prze­mysłowe. Dużych zniszczeń nie będzie, bo polska obrona do tego nie dopuści.
Po kilku dniach walk działania wojenne przeniosą się w głąb Niemiec, daleko od granic Polski. Niemcy będą niszczyć się wzajemnie z niesamowitą pasją i wściekłością, bo prawo nie­nawiści zawsze powraca ku temu, kto je stosował. Nadchodzące wypadki zmienią oblicze ziemi, a wszystkie narody świata zmuszą do działania. Jedne pod presją wojny, inne na skutek klęsk żywiołowych lub zniszczenia i rozpadu, które niesie broń jądrowa.
Polska tym razem zostanie oszczędzona i będzie jedynym państwem, które ze światowego kataklizmu wyjdzie jako państwo potężniejsze, silniejsze i wspanialsze. Od niej zależeć będzie przyszłość Europy. W niej rozpocznie się odrodzenie świata przez ustrój, który stworzy, przez nowe prawa, zgodne z prawem Bożym. Polska w swoich granicach będzie realizo­wać prawo Boże, gdyż dość zaznała krzywd, niesprawiedli­wości, zbrodni i bezprawia. Zbuduje nowy dom braterstwa wszystkich narodów świata, a dla swoich dzieci będzie matką. Nikogo nie odrzuci, nie potępi, lecz przygarnie. Będzie jed­ną Ojczyzną dla wszystkich tych, którzy ją kochają, znają jej tradycję, historię i kulturę. Jako prawdziwa matka zwracam się do wszystkich Polaków, aby ich ostrzec i przygotować na nadchodzące wypadki.
Polacy, jeżeli możecie, wracajcie do ojczyzny. Uchroni was opieka Matki Boskiej, Królowej Polski. Ale tam, gdzie za­mieszkujecie, też nie załamujcie się. Nieście pomoc, nadzieję, otuchę i ratunek. Bądźcie braćmi tych wszystkich, wśród których przebywacie. Mówcie o niezmierzonym Miłosierdziu Bożym, które jeszcze raz ocali Ziemię, a ocalałej da błogosła­wieństwo i pomoc. Wskaże drogę odrodzenia, którą pójdzie naród polski.
On po raz pierwszy odczyta i zrealizuje praw­dziwe cele ludzkości. Jeżeli chcecie pomóc, wracajcie. Czeka na was praca radosna, twórcza i szczęśliwa. Ale kto liczy na karierę i na wzbogacenie się na innych, niech nie wraca. Kraj Królowej Polski ma być czysty. Polska nie będzie krajem słabym, bezsilnym i biednym, ale w pierwszych dniach jej odrodzenia potrzebna będzie ludno­ści pomoc. Pomoc powinna być szybka i ofiarna. Później już nie będzie potrzebna. Kto wróci natychmiast, kiedy bramy Polski otwo­rzą się, uzyska pełne prawa i weźmie udział w budowaniu najpiękniejszego ustroju ludzkiego pod berłem Bożym".
mah

niedziela, 24 stycznia 2016

SEKRET Z LA SALETTE, ORĘDZIE MATKI BOŻEJ, LA SALETTE, r. 1864


(Jest to tłumaczenie tekstu sekretu powierzonego przez Najświętszą Dziewicę Melanii Calvat 19 września 1846 r.,
który został opublikowany 15 listopada 1879 r. z "Imprimatur" biskupa diecezji Lecce /Włochy)


Melanio, to, co mówię tobie teraz, nie pozostanie na zawsze tajemnicą:
możesz to podać do publicznej wiadomości w roku 1858.


Księża, słudzy mego Syna, księża, z powodu złego życia, lekceważącego i bluźnierczego sprawowania świętych Tajemnic, z powodu zamiłowania do pieniędzy, zamiłowania do zaszczytów i przyjemności, księża stali się ściekiem nieczystości. Tak duchowni zasługują na pomstę i pomsta zawisła nad ich głowami. Biada księżom i osobom Bogu poświęconym, które swą niewiernością i złym życiem krzyżują na nowo mego Syna!

Grzechy osób Bogu poświęconych wołają do Nieba i przyzywają pomstę, i oto pomsta czeka u ich drzwi, ponieważ nie ma nikogo, kto by błagał o miłosierdzie i przebaczenie dla ludu, nie ma już dusz szlachetnych, nie ma już osób godnych złożyć niepokalaną Ofiarę Przedwiecznemu dla uproszenia łaski dla świata.

Bóg przygotowuje uderzenie, jakiego jeszcze nie było.

Biada mieszkańcom ziemi! Miara gniewu Bożego wyczerpuje się i nikt nie będzie mógł uciec spod tylu nieszczęść, które spadną wszystkie naraz.
Przełożeni, przewodnicy Ludu Bożego, zaniedbali modlitwę i pokutę i szatan zaciemnił ich umysły; stali się oni tymi błędnymi gwiazdami, które starodawny diabeł strąci swym ogonem na zatracenie.

Bóg dopuści, by starodawny wąż zasiał podziały między panującymi we wszystkich społeczeństwach i we wszystkich rodzinach; ludzie będą znosili udręki fizyczne i moralne:

Bóg pozostawi ich samym sobie i ześle kary, które będą następować jedne po drugich przez ponad 35 lat.
Społeczeństwo jest w przededniu klęsk i wielkich wydarzeń. Trzeba się spodziewać, że nadchodzi czas, kiedy rządy obejmie żelazna rózga i kiedy się będzie piło z kielicha gniewu Bożego.

Niech namiestnik mego Syna, Najwyższy Pasterz Pius IX, nie opuszcza Rzymu po roku 1859, lecz niech będzie mocny i prawy i niech walczy bronią wiary i miłości: Ja będę z nim.

Niech nie ufa Napoleonowi; jego serce jest podwójne, a kiedy zechce być naraz papieżem i cesarzem, szybko Bóg odwróci się od niego. On jest jak ten orzeł, który chcąc ciągle wzbijać się w górę, spadnie pod mieczem, którego sam chciał użyć, by zmusić ludy do uznania jego wielkości.
Italia zostanie ukarana za swą pyszną chęć zrzucenia jarzma Pana nad pany; również ona zostanie wciągnięta w wojnę; krew będzie płynąć ze wszystkich stron, kościoły zostaną zamknięte lub sprofanowane; księża, zakonnicy zostaną wypędzeni, będą zabijani, i to zabijani śmiercią okrutną.

Wielu porzuci wiarę, a liczba księży i zakonników, którzy wyrzekną się prawdziwej religii, będzie wielka; między nimi znajdą się i biskupi.
Niech papież strzeże się tych, którzy będą czynić cuda, albowiem przyszedł czas, kiedy najbardziej zdumiewające zjawiska będą się wydarzać na ziemi i w powietrzu.

W roku 1864 Lucyfer, a z nim wielka liczba demonów, zostanie wypuszczony z piekła. Krok po kroku obalą oni wiarę nawet u osób poświęconych Bogu i tak je zaślepią, że wyjąwszy przypadki szczególniejszej łaski, te osoby przejmą się duchem złych aniołów; wiele domów zakonnych całkowicie straci wiarę i doprowadzi do zguby wiele dusz.

Złe książki zaleją świat i duchy ciemności wszędzie rozszerzać będą powszechne rozluźnienie w tym wszystkim, co dotyczy służby Bożej; będą one miały wielką władzę nad naturą; powstaną kościoły w służbie złych duchów. Będą one przenosić ludzi z miejsca na miejsce, nawet duchownych, ponieważ nie będzie nimi powodować dobry duch Ewangelii, który jest duchem pokory, miłości i gorliwości ku chwale Boga.

Będzie się wskrzeszać zmarłych i sprawiedliwych (to znaczy, że ci zmarli będą przyjmować postać dusz sprawiedliwych, które żyły na ziemi, aby tym lepiej zwodzić ludzi ci pozornie wskrzeszeni zmarli, którzy nie będą niczym innym, jak tylko demonami pod ich postacią, będą głosić inną Ewangelię, sprzeczną z prawdziwą Ewangelią Jezusa Chrystusa, będą negować istnienie Nieba, także istnienie piekła. Wszystkie te dusze będą się ukazywać jako zjednoczone ze swymi ciałami).

Na każdym miejscu będą się działy zjawiska niezwykłe, ponieważ prawdziwa wiara wygasła i fałszywe światło oświeca świat.

Biada tym książętom Kościoła, którzy będą zajęci jedynie gromadzeniem bogactw, dbałością o swój autorytet i pyszną dominacją. Namiestnik mego Syna będzie musiał wiele wycierpieć, ponieważ na jakiś czas Kościół zostanie poddany wielkim prześladowaniom; będzie to czas ciemności. Kościół będzie przechodził straszliwy kryzys.

Gdy święta wiara Boża zostanie zapomniana, każdy będzie chciał kierować się własnym widzimisię i być wyższym od podobnych sobie. Będzie się lekceważyć władze cywilne i kościelne. Porządek i wszelka sprawiedliwość zostaną podeptane.

Będzie się widziało tylko zabójstwa, nienawiść, zawiść, kłamstwo i niezgodę, bez miłości ojczyzny i bez miłości rodziny.

Ojciec święty wiele ucierpi. Ja będę z nim aż do końca, aby przyjąć jego ofiarę. Źli będą po wielekroć godzić na jego życie, lecz nie zdołają mu zaszkodzić. Ale ani on, ani jego następca nie ujrzą triumfu Kościoła Bożego.

Wszystkie władze świeckie będą miały ten sam zamysł - a mianowicie obalenia i unicestwienia wszelkiego pierwiastka religijnego, aby zrobić miejsce dla materializmu, ateizmu, spirytyzmu i wszelkiego rodzaju występków.

W 1865 roku ujawnią się haniebne sprawy na miejscach świętych; w klasztorach gnić będą kwiaty Kościoła i szatan stanie się królem serc. Ci, którzy stoją na czele wspólnot zakonnych, niech będą ostrożni w przyjmowaniu zgłaszających się do klasztoru, ponieważ demon użyje całej swej złośliwości, aby wprowadzić do zakonów ludzi oddanych grzechowi, gdyż nieład i zamiłowanie do rozkoszy cielesnych rozszerzą się po całej ziemi.

Francja, Włochy, Hiszpania i Anglia zostaną ogarnięte wojną, krew będzie płynęła ulicami. Francuz będzie walczył z Francuzem, Włoch z Włochem, a potem nastąpi wojna powszechna, która będzie straszliwa.

Przez pewien czas Bóg jakby zapomni o Francji i o Włoszech, ponieważ nie zna się już tam Ewangelii Jezusa Chrystusa. Źli będą wykazywać całą swoją przewrotność; ludzie będą się zabijać i masakrować nawzajem nawet po domach.

Na pierwsze uderzenie ognistego miecza Bożego góry i cała natura zadrżą z przerażenia, ponieważ występki i zbrodnie ludzkie przebijają sklepienie nieba. Paryż zostanie spalony, a Marsylia pochłonięta; wiele wielkich miast zostanie zburzonych i pochłoniętych w trzęsieniach ziemi; będzie się zdawało, że wszystko jest stracone; będzie się widziało tylko zabójstwa, będzie się słyszało tylko szczęk broni i bluźnierstwa. Sprawiedliwi będą cierpieć wiele; ich modlitwy, uczynki pokutne i łzy sięgną aż do Nieba i cały lud Boży będzie błagał o przebaczenie i miłosierdzie, i będzie prosił o moją pomoc i wstawiennictwo. Wtedy Jezus Chrystus, w akcie swej sprawiedliwości i swego wielkiego miłosierdzia wobec sprawiedliwych, rozkaże swym aniołom, by wszyscy Jego wrogowie zostali wydani na śmierć. Nagle prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy ludzie oddani grzechowi zginą i ziemia stanie się jakby pustynią. Wtedy nastanie pokój i pojednanie Boga z ludźmi. Ludzie będą służyć Jezusowi Chrystusowi, czcić Go i wysławiać; wszędzie zakwitnie miłość. Nowi władcy będą prawą ręką Kościoła św., który będzie silny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa. Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą czynili wielkie postępy w wierze, ponieważ zapanuje jedność między sługami Jezusa Chrystusa, a ludzie będą żyli w bojaźni Bożej.

Ten pokój pomiędzy ludźmi nie będzie trwał długo. Dwadzieścia pięć lat obfitych urodzajów sprawi, iż ludzie zapomną, że grzechy ludzkie są przyczyną wszystkich kar, które spadają na ziemię.

Poprzednik Antychrysta z wojskami z wielu narodów wystąpi do walki z prawdziwym Chrystusem, jedynym Zbawicielem świata; rozleje on wiele krwi i będzie chciał zniszczyć kult Boga, aby jego samego za boga uznano.

Ziemia zostanie nawiedzona różnego rodzaju plagami (niezależnie od zarazy i głodu, które srożyć się będą powszechnie).

Będą wojny, aż do wojny ostatniej, rozpętanej przez dziesięciu królów Antychrysta, mających te same zamiary i będących jedynymi władcami świata.

Zanim to nastąpi, będzie panował na świecie pewnego rodzaju fałszywy pokój; nie będzie się myślało o niczym więcej, jak tylko żeby się bawić; źli będą sobie pozwalać na wszelkiego rodzaju grzechy; lecz dzieci świętego Kościoła, dzieci wiary, moi prawdziwi naśladowcy, będą wzrastali w miłości Bożej i w cnotach, które mi są najdroższe. Szczęśliwe dusze pokorne, prowadzone przez Ducha Świętego! Będę walczyć wraz z nimi, aż dojdą do pełni wieku.

Natura domaga się pomsty na ludziach i drży z przerażenia w oczekiwaniu tego, co musi przyjść na ziemię skalaną zbrodniami.

Drżyjcie, ziemio i wy, co oświadczacie, iż jesteście sługami Jezusa Chrystusa, a wewnątrz adorujecie samych siebie; drżyjcie, gdyż Bóg wyda was swemu nieprzyjacielowi, albowiem miejsca święte uległy zepsuciu; wiele klasztorów to nie są już domy Boga, lecz pastwiska Asmodeusza i jego służalców.

W tym właśnie czasie narodzi się Antychryst z hebrajskiej zakonnicy, z fałszywej dziewicy, pozostającej w bliskiej łączności ze starodawnym wężem, władcą i nauczycielem nieczystości; jego ojcem będzie biskup. Rodząc się będzie on bluzgał bluźnierstwami, będzie miał zęby, słowem będzie to wcielony szatan. Będzie wydawał przerażające okrzyki, będzie czynił cuda, będzie się żywił tylko nieczystościami. Będzie on miał braci, którzy chociaż nie będą wcielonymi demonami, będą jednak synami zła. W wieku 12 lat staną się znani z wielkich zwycięstw jakie odniosą; wkrótce każdy z nich obejmie dowództwo armii wspomaganych przez legiony z piekła.

Przemienią się pory roku, ziemia zacznie rodzić tylko złe plony, gwiazdy utracą regularność swych ruchów, księżyc będzie świecił zaledwie nikłym czerwonawym światłem, woda i ogień spowodują konwulsyjne poruszenia kuli ziemskiej i straszliwe trzęsienia ziemi, które będą pochłaniać góry i miasta.

Rzym utraci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta.

Demony powietrzne wraz z Antychrystem będą czynić wielkie znaki na ziemi i na niebie, a ludzie będą się stawać coraz bardziej przewrotni. Bóg jednak będzie się troszczył o swoje wierne sługi i o ludzi dobrej woli; Ewangelia będzie głoszona wszędzie, wszystkie ludy i wszystkie narody poznają prawdę!

Zwracam się z naglącym apelem do Ziemi, wzywam prawdziwych uczniów Boga żyjącego i królującego w Niebie, jedynego i prawdziwego Zbawcy ludzi, wzywam prawdziwych naśladowców Chrystusa, który stał się człowiekiem; wzywam moje dzieci, moich prawdziwych czcicieli, tych, którzy oddali mi siebie, bym ich doprowadziła do mego boskiego Syna, tych, których niosę, by tak rzec, w swoich ramionach, tych, którzy żyją moim duchem; wzywam wreszcie apostołów czasów ostatnich, wiernych uczniów Jezusa Chrystusa, którzy żyli pogardzając światem i samymi sobą, w ubóstwie i pokorze, w zapomnieniu i milczeniu, w modlitwie i umartwieniu, w czystości i zjednoczeniu z Bogiem, w cierpieniu i nieznani światu. Nadszedł czas, aby się ukazali i nieśli światło światu. Idźcie i ukażcie się, jako moje umiłowane dzieci. Ja jestem z wami i w was, aby wasza wiara była światłością, która będzie was oświecać w tych dniach nieszczęśliwych. Niech wasz zapał wzbudzi w was głód czci i chwały Jezusa Chrystusa!

Walczcie, dzieci światłości, nieliczni, lecz świadomi, bo oto czas czasów, koniec ostateczny!
Kościół będzie w upadku, świat w zamęcie.

Lecz oto Henoch i Eliasz, pełni Ducha Bożego! Będą oni przemawiać z mocą Bożą i ludzie dobrej woli uwierzą w Boga i wiele dusz dozna wzmocnienia. Dzięki mocy Ducha Świętego dokonają oni wielkich rzeczy i potępią diaboliczne błędy Antychrysta!
Biada mieszkańcom ziemi!

Będą krwawe wojny i nędza, pomory i zaraźliwe choroby, będą spadały przerażające grady zwierząt, pioruny, które będą wstrząsać miastami, trzęsienia ziemi, pochłaniające całe kraje. Będą się rozlegać głosy w powietrzu, ludzie będą bić głową o mur, wzywając śmierci a śmierć przysporzy im jeszcze cierpienia.

Krew będzie płynąć zewsząd.

Któż mógłby to pokonać, gdyby Bóg nie skrócił czasu próby?

Krwią, łzami i modlitwami wiernych Bóg da się przejednać.

Henoch i Eliasz zostaną skazani na śmierć, pogański Rzym zniknie, spadnie ogień z nieba i pochłonie trzy miasta. Cały świat ogarnie przerażenie i wielu da się uwieść, ponieważ nie oddawali boskiej czci prawdziwemu Chrystusowi żyjącemu wśród nich.
Nadszedł czas. Słońce traci blask, sama tylko wiara żyć będzie!
Oto czas, przepaść się otwiera.

Oto król królów ciemności, oto Bestia ze swymi poddanymi, ogłaszająca się zbawicielem świata. Wzniesie się z pychą w powietrze, aby dotrzeć aż do nieba, ale straci swą moc pod tchnieniem Michała Archanioła, runie na dół, a ziemia, która od trzech dni znajdować się będzie znajdować w nieustannych wstrząsach, otworzy swe łono pełne ognia i Bestia zostanie wtrącona, na zawsze, wraz ze swoimi zwolennikami, w wiekuiste otchłanie piekła.

Wtedy woda i ogień oczyszczą ziemię i pochłoną wszystkie dzieła ludzkiej pychy, i wszystko zostanie odnowione: Bogu wszystko będzie służyć. Jemu oddawać będzie chwałę.

wtorek, 19 stycznia 2016

Unia Europejska staje się nieistotna,

Unia Europejska staje się nieistotna, zmiany w Polsce są kosmetyczne – uważa amerykański analityk


Unia Europejska staje się nieistotna, zmiany w Polsce są kosmetyczne – uważa amerykański analityk




Stany Zjednoczone nie mogą już postrzegać NATO jako struktury, przez którą są związane z Europą. Instytucje UE - chociaż nie rozpadną się - będą co raz bardziej ignorowane przez państwa członkowskie i stracą znaczenie. USA i Rosja jeszcze w tym roku zawrą swoistą umowę w sprawie Ukrainy – to tylko niektóre wypowiedzi amerykańskiego stratega, George’a Friedmana, który obecnie kieruje nowym think tankiem - Geopolitical Futures.

Politolog, były oficer wywiadu, założyciel ośrodka analitycznego Stratfor, którego udziały sprzedał, by utworzyć nowy think tank Geopolitical Futures, udzielił obszernego wywiadu portalowi EuroAktiw na temat sytuacji Europy, kluczowej roli Turcji w regionie euroazjatyckim oraz sytuacji w Rosji.

Friedman odnosząc się do postrzegania Europy przez Waszyngton podkreślił, że jest ona widziana w znacznie szerszym kontekście Eurazji. – W tej chwili Amerykanie widzą kryzys, który rozciąga się od Pacyfiku po Atlantyk. Chiny są w kryzysie, Rosja jest w kryzysie. Bliski Wschód jest w niesamowitym kryzysie. Tak więc mamy do czynienia z sytuacją, w której to obszar o populacji 5 mld ludności przekształca się w sposób, którego nie można przewidzieć – mówił.

Analityk zauważył, że proces integracji UE nie powiódł się, ale też nie ma innej alternatywy. Strateg stwierdził, że sam kryzys imigracyjny, który obecnie dotyka Europę, nie stanowi większego problemu dla USA, ponieważ chodzi o przemieszczenie „zaledwie 0,5 proc. populacji”. To, co martwi Waszyngton, to niezdolność Europy do podjęcia konkretnych decyzji w tej kwestii i ich wyegzekwowania. - Można zdecydować, aby nie pozwolić na wjazd nikomu, a następnie podjąć środki w celu zapobieżenia temu. Jeśli zaś decyduje się, by przybyszy przyjąć i ich zintegrować, to też trzeba zrobić pewne rzeczy, aby to stało się realne. Tymczasem Europa jest niezdolna do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, co z amerykańskiego punktu widzenia jest najbardziej problematyczne – tłumaczył.

Zdaniem Friedmana jest to problematyczne, ponieważ Stany Zjednoczone mają powiązania z Europą. Kryzys w UE rzutuje na kryzys NATO, gdzie odbijają się napięcia, jakie istnieją pomiędzy krajami Unii Europejskiej. – Z tego powodu mamy pewien rodzaj relacji z Francuzami, inny związek z Brytyjczykami, bardzo różne relacje z Niemcami i zupełnie inne stosunki z Polakami. Nie możemy już myśleć o NATO jako mechanizmie, poprzez który jesteśmy związani z Europą – wyjaśnił.

Friedman ubolewał, że w obliczu wyzwania bliskowschodniego Europa, która jest co raz bardziej „zawodna” i „nieprzewidywalna”, przestaje być pomocnym sojusznikiem USA.

Jeszcze w tym roku umowa w sprawie Ukrainy

Strateg przewiduje, że jeszcze w tym roku dojdzie do zawarcia „swoistej umowy” między USA a Rosją w sprawie Ukrainy, ponieważ ani Rosjanie, ani Amerykanie nie są gotowi do większego zaangażowania się na Ukrainie. - Rosjanie wkraczając do Syrii wyświadczyli Ameryce przysługę, ponieważ Amerykanie nie mogą pozbyć się Al-Asada i nie chcą tego zrobić, a Rosjanie chroniąc go, uniemożliwiają ISIS dostęp do Damaszku. Z tego powodu Rosjanie liczą na korzystne warunki umów z USA i je otrzymają. Obie strony w tej chwili chcą zamrożenia konfliktu na Ukrainie, ale dla Rosjan Ukraina pozostaje podstawowym bastionem bezpieczeństwa narodowego. Rosja musi mieć swoje bufory. Straciła na razie kraje bałtyckie i kto wie, co się stanie z Białorusią. Ukraina jest miejscem zmiażdżenia potęgi Wehrmachtu, przez co nie mogą oni jej oddać.


Politolog twierdzi, że Rosja obecnie jest w takiej samej sytuacji jak był Związek Radziecki w 1980 roku: ogromny programu rozbudowy armii, wymuszony na niej przez Stany Zjednoczone prowadzony mimo załamania cen ropy naftowej. Tak więc widzi to jako bardzo niebezpieczny moment, bo gdy Rosja jest mocno naciskana, zanim upadnie próbuje jeszcze za wszelką cenę powstać. - Przewidujemy na rok lub dwa względne zamrożenie relacji z Rosją. Następnie w ciągu dwóch lat spodziewamy się, że Rosjanie przedstawią żądanie w sprawie Ukrainy. Oczywiście Amerykanie stale będą wzmacniać relacje z Rumunią i Polską oraz krajami bałtyckimi. Myślę, że później dojdzie do porozumienia. Myślę, że to będzie porozumienie tymczasowe, chociaż sytuacja – wskutek rosnącej desperacji Rosji - co raz bardziej staje się niebezpieczna – wyjaśnił analityk.

Turcja klucz do stabilizacji Bliskiego Wschodu

Friedman zwrócił uwagę na dużą rolę, jaką ma do odegrania Turcja w obszarze euroazjatyckim. Znajduje się ona w samym centrum burzy szalejącej w Eurazji. Burzy dotykającej Półwyspu Bałkańskiego, południowej Rosji oraz Bliskiego Wschodu. Wszystkie regiony znajdują się w chaosie. Zdaniem analityka, Ankara w tej chwili nie ma stałych relacji z żadnym krajem. Z Rosjanami załamały się, a z krajami Bliskiego Wschodu, z Syrią i Irakiem, są niejednoznaczne. Friedman obawia się, że w sytuacji, gdy Europa jest coraz bardziej pochłonięta sobą na północy, Bałkany stały się obszarem, który nikt tak naprawdę nie kontroluje i jest to „łakomy kąsek” dla Turcji. Ankarze grozi jednak poważny kryzys wewnętrzny z powodu przekształcania się w regionalne mocarstwo o wewnętrznym systemie politycznym, podobnym do ZSRR.


Friedman przypomniał, że Atatürk był zafascynowany Leninem, nie dlatego, że był marksistą, ale ze względu na sposób, w jaki udało mu się zbudować państwo. Zdaniem analityka, coś z państwa sowieckiego jest widoczne w obecnej Turcji. Relacje UE z Turcją – wg Friedmana - są kluczowe dla Turcji, jak i samej Europy. Wyjaśnił, że wszelkie problemy, jakie ma Europa, mają związek z Turcją.

Wedle stratega, Turcja jest jedynym krajem na Bliskim Wschodzie zdolnym do zbudowania potężnego mocarstwa, które będzie stabilizować cały Bliski Wschód.

UE stanie się nieistotna

Friedman wielokrotnie powtórzył, że struktury UE są niewydolne i przez to stracą kompletnie na znaczeniu. - Co się stanie z UE? To, co dzieje się teraz: Europa w co raz mniejszym stopniu jest zdolna do podejmowania decyzji, a nawet wtedy, gdy je podejmie, państwa europejskie przywiązują do nich coraz mniejszą wagę – mówił. Politolog zwrócił uwagę na postępowanie włoskich polityków. Wyjaśnił, że instytucje w Brukseli nadal będą wydawać dyrektywy, ale nikt ich nie będzie chciał wdrażać w życie, tak jak dziś dzieje się w przypadku struktur Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu w Szwajcarii. Z punktu widzenia Friedmana nie będzie upadku UE, ale „rosnąca nieistotność.”


Zdaniem analityka wyraźnie widać to na przykładzie stosunku Brukseli do Polski i Węgier. – Doskonałym tego obrazem jest odkrycie, jakoby Polska i Węgry były krajami faszystowskimi. Widziałem państwa faszystowskie, a tam jest długa droga, zanim staną się one faszystowskie! Tymczasem Niemcy uznały to za największy problem ze wszystkich. Kosmetyczne zmiany w Polsce dotyczące ustawy o radiofonii i reforma wymiaru sprawiedliwości, to jest to, czemu Merkel i UE zdecydowały się poświęć swój czas. Więc co Polska zrobi? To samo, co zrobiły Węgry: zignoruje decyzje UE, bo nie mają one znaczenia. UE będzie istnieć i pogrąży się w nieistotności – podkreślił ekspert, który uciekł z Węgier wraz z rodziną przed Holokaustem.

Źródło: Euroaktiv.com

Read more: http://www.pch24.pl/unia-europejska-staje-sie-nieistotna--zmiany-w-polsce-sa-kosmetyczne---uwaza-amerykanski-analityk,40661,i.html#ixzz3xfdrqe68

sobota, 16 stycznia 2016

Dlaczego Kulczyk musiał zniknąć…

Jan KulczykJan Kulczykfoto: Wikimedia Commons/CC
Szef WSW, generał Edmund Buła, przekazał Rosjanom kartotekę operacyjną polskich wojskowych służb tajnych, Wojskowe Służby Informacyjne wciąż działały w sposób dla Rosjan całkowicie „przezroczysty” i podporządkowany.
Źródła wskazywały też, że zagraniczny aparat wywiadowczy Zarządu II SG WP został przejęty przez Rosjan, co z kolei potwierdzały służby wywiadowcze innych państw NATO, na przykład francuski wywiad wojskowy DST.
Francuzi przekazali pułkownikowi Zdzisławowi Żyłowskiemu z Zarządu II SG WP listę dwudziestu osób pracujących na terenie Francji dla polskiego wywiadu wojskowego, spośród których aż piętnaście przejęły rosyjskie GRU. Formalny, utrzymany w ostrym tonie postulat strony francuskiej dotyczył rezygnacji przez polski wywiad wojskowy z wszelkich działań we Francji, które mogłyby służyć rosyjskim służbom wywiadowczym.
Sprzedaż Telekomunikacji SA konsorcjum France Telecom / Kulczyk Holding, która to sprzedaż na „wynegocjowanych” warunkach była czymś znacznie gorszym, niż „tylko” skandalem prywatyzacyjnym. Wiązała się bowiem z przekazywaniem infrastruktury obronnej Polski innemu państwu bez żadnych istotnych zabezpieczeń w umowach i bez najmniejszego sprzeciwu ze strony służb ochrony państwa, w szczególności ze strony Wojskowych Służb Informacyjnych.
W przekazaniu infrastruktury TP SA na rzecz konsorcjum aktywny udział brali wyżsi oficerowie, którzy byli delegowani przez szefa MON do pracy w Departamencie Spraw Obronnych w Ministerstwie Skarbu Państwa.
W departamencie pracowało trzydziestu wyższych oficerów, z których ponad połowa przeszła przeszkolenie w Moskwie – tak jak pułkownik Stanisław Reczyński, naczelnik w Departamencie Spraw Obronnych Ministerstwa Skarbu Państwa, który w 1981 roku ukończył studia podyplomowe w ZSRR.
W zakresie obowiązków pułkownika leżał udział w przetargach i ocena doradców prywatyzacyjnych Ministerstwa Skarbu Państwa. Pozostali oficerowie „obstawiali” równie newralgiczne stanowiska i rady nadzorcze, w tak licznych zresztą spółkach, że nawet gdyby chcieli, nie mieliby możliwości czasowych na kreowanie polityki obronnej kraju.
Bo kiedyż politykę obronną kraju miał kreować na przykład pułkownik Józef Nawolski, jeśli w tym samym czasie, w którym pełnił obowiązki w Ministerstwie Skarbu Państwa, był członkiem rad nadzorczych w spółkach PZL Rzeszów, Ruch, Bumar, Kopex, PERN i na dodatek w Agencji Rozwoju Przemysłu?
Równie „zapracowany” był pułkownik Jan Stanisław Szczęsny, który oprócz zasiadania w radach nadzorczych PZU i PLL LOT, został jednym z kreatorów procesu prywatyzacyjnego w Polsce w połowie lat 90. Na odcinek ten został skierowany bezpośrednio po wykonaniu zadania, które realizował pod przykryciem w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, między innymi na placówce dyplomatycznej w Tokio.
W Polsce jego zadaniem był nadzór nad prywatyzacją kluczowych polskich spółek i tworzenie siatki powiązań, złożonej głównie z byłych żołnierzy i współpracowników Zarządu II Sztabu Generalnego LWP, WSW i WSI. Pułkownik Szczęsny był szkolony do podobnych działań, gdyż przez wiele lat pozostawał oficerem pod przykryciem, najpierw w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego, Nauki i Techniki, a następnie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Ogniwami sieci powiązań, którą współtworzył w MSP, byli tajni współpracownicy wojskowych służb tajnych, oddelegowani z Ministerstwa Obrony Narodowej. Nieformalna struktura zarządzania polską gospodarką została zbudowana hierarchicznie, a każda sieć powiązań niższego szczebla była zarządzana przez ogniwo znajdujące się w sieci wyższej hierarchii.
W przypadku Telekomunikacji Polskiej S.A. centrum kierowania prywatyzacją spółki znajdowało się w rękach tajnych współpracowników Zarządu II Sztabu Generalnego LWP, ulokowanych w polskim oddziale banku ING Bank N.V., którego siedzibą był Amsterdam. Prezesem Zarządu ING BSK N.V. w Warszawie był wówczas Marian Czakański, który po powrocie z placówki w Kanadzie został skierowany do sektora bankowego.
Jego przypadek stanowił potwierdzenie reguły, według której najbardziej sprawne zasoby ludzkie WSI były przechowywane „w okresie przejściowym”, na początku lat 90., na placówkach poza granicami Polski. Dopiero gdy sprawy w kraju służby tajne „poukładały” według wcześniejszych założeń, „zasoby ludzkie” na powrót ściągnięto do Polski i skierowano do nowych zadań w tak zwanej „wolnej Polsce”…
Pod koniec lipca 2000 roku sprzedaż TP SA weszła w kluczową fazę. I właśnie wówczas doszło do szokującego „zaniechania” ze strony szefa MON, Bronisława Komorowskiego, które nie tylko doprowadziło do utraty przez Polskę kontroli nad systemem stanowisk kierowania państwem na czas bezpośredniego zagrożenia militarnego czy konfliktu zbrojnego oraz utraty kontroli nad liniami łącznikowymi pomiędzy jednostkami wojskowymi i węzłami Telekomunikacji Polskiej, ale też sprawiło, że budowany w największej tajemnicy system kierowania państwem na czas wojny został zdekonspirowany.
Chodziło o obiekt 09120, który był sercem Krajowego Systemu Łączności (KSŁ) na czas zagrożenia militarnego, a którego realizację rozpoczęto jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Obiekt 09120 zbudowano w okolicach Warszawy. W jego podziemiach umiejscowiono tak zwany „Węzeł Łączności” na potrzeby ulokowanych w różnych miejscach kilkudziesięciu stanowisk kierowania państwem w warunkach wojny.
Były to stanowiska Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów, organów administracji rządowej, pozarządowych organów administracji centralnej i kierowników instytucji państwowych wykonujących zadania obronne, a także organów samorządu terytorialnego i kierowników jednostek organizacyjnych wykonujących zadania ustalone przez ministrów i wojewodów.
Klucz do wypełniania swojej funkcji przez 09120 stanowił system łączności, bez którego obiekt ów był niczym więcej, jak tylko zamkniętym na głucho bunkrem, głuchym i ślepym.
Innym, nieomal równie ważnym jak 09120, elementem Krajowego Systemu Łączności były tak zwane linie łącznikowe pomiędzy Garnizonowymi Węzłami Łączności, a węzłami Telekomunikacji Polskiej. Cały szkopuł polegał na tym, że zarówno obiekt 09120, jak i linie łącznikowe przekazano na własność podówczas państwowej jeszcze spółce Telekomunikacja Polska S.A., którą następnie sprzedano Francuzom.
Zapisy o przekazaniu rzeczonych aktywów oznaczały de facto przekazanie ich na własność innemu państwu, a to stworzyło lukę szybko zapełnioną przez rosyjską firmę telekomunikacyjną GTS Energis Polska, która mogła w krótkim czasie stać się operatorem alternatywnym dla TP S.A.
W efekcie począwszy od 2000 roku spółka GTS stopniowo, krok po kroku, przejmowała obsługę telekomunikacyjną najważniejszych instytucji państwowych, a już szczyt patologii stanowił fakt, że w okresie kierowania Ministerstwem Obrony Narodowej przez Bronisława Komorowskiego GTS rozpoczęła obsługę …Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym najbardziej wrażliwą obsługę łączności dla ataszatów MON.
Sprawie tej poświęcono tajną naradę ministrów z udziałem premiera Jerzego Buzka, której dokumentację miałem właśnie przed sobą. Wynikało z niej, że jeśli w warunkach zagrożenia państwa polskiego operator odmówi usług, to państwo polskie może dochodzić swoich racji w trybie… kodeksu handlowego.
Podczas narady stwierdzono, że nie zrobiono nic, by uzyskać opcję tzw. „złotej akcji”, czyli uzyskania w wypadku zagrożenia kraju możliwości nabycia większości akcji przez Skarb Państwa.
Podczas tej samej narady minister Komorowski przyznał, że „nie ma wiedzy”, jak należy zabezpieczyć interesy państwa w obszarze obronności i bezpieczeństwa przy sprzedaży spółek typu TP S.A. i poprosił premiera Buzka o zasięgnięcie informacji w polskich ambasadach w krajach NATO, jak robią to inni.
Bronisław Komorowski tłumaczył się, że podobne problemy wystąpią przy prywatyzacji przemysłu zbrojenioweg, jednak w odpowiedzi od kilku uczestników tajnej narady usłyszał, że przecież w przypadku przemysłu zbrojeniowego mamy alternatywę zakupu elementów i urządzeń gdzie indziej. Nie można natomiast kupić systemu łączności, który był budowany przez długie lata. Jeden z uczestników narady zapytał Radę Ministrów, co zrobić w sytuacji, w której inwestor, czyli France Telecom, po uzyskaniu udziału większościowego odsprzedałby swoje udziały bez zgody rządu polskiego. Na to pytanie nikt z obecnych nie potrafił odpowiedzieć.
Tajne posiedzenie Rady Ministrów wykazało jedno: całkowicie bierną postawę Ministra Obrony Narodowej Bronisława Komorowskiego i absolutny brak reakcji ze strony służb ochrony państwa w całej sprawie.
Dopiero w dniu podpisania umowy o sprzedaży TP S.A. wyszło na jaw, że nie podnoszono wcześniej w należyty sposób sprawa przekazania stronie francuskiej strategicznej infrastruktury kilkuset masztów i nadajników radiowo-telewizyjnych.
Z zeznań osób uczestniczących w podpisywaniu umowy wynika, że po burzliwej wymianie zdań Premier Buzek wydał ustne polecenie przedstawicielom Ministerstwa Łączności, by ci udali się do siedziby prywatnej spółki Kulczyk Holding przy ul. Kruczej 24/26 w Warszawie na spotkanie z prezesem France Telecom, celem podjęcia dyskusji o nieuzgodnionych do ostatniej chwili zapisach do umowy prywatyzacyjnej.
W rozmowie z Francuzami próbowano rozważyć możliwość wyłączenia ze sprzedaży infrastruktury kilkuset stacji nadawczych. Prowadzone na zasadzie „za pięć dwunasta” rozmowy przeciągały się. Powstał pat. I wtedy w spór po stronie konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding włączył się uczestniczący w spotkaniu generał Gromosław Czempiński, który swoją obecnością w biurze Kulczyka w krytycznym momencie aktywnie poparł Francuzów i Kulczyka.
Później, w czasie przesłuchania przed Sejmową Komisją Śledczą generał Czempiński wypierał się faktu doradzania Kulczykowi przy sprzedaży TP S.A.

Stanisław Michalkiewicz: Die polnische Frage

Die polnische Frage

Felieton    tygodnik „Polska Niepodległa”    16 stycznia 2016
Pod dyskretnym kierownictwem RAZWIEDUPR-a scenariusz prowokacji, której celem jest zapewnienie soldatesce kontynuowania okupacji naszego nieszczęśliwego kraju nawet za cenę zewnętrznej interwencji i realizacji scenariusza rozbiorowego, rozwija się w najlepsze. Na 9 stycznia Komitet Obrony Demokracji z wysuniętym na fasadę filutem „na utrzymaniu żony” zapowiedział „masowe demonstracje” w całym kraju, podczas których „wściekli” obywatele będą pomstować na rząd i domagać się reakcji Unii Europejskiej, która na pewno nie pozostanie na te wezwania głucha. Z obfitości serca usta mówią, więc unijni dygnitarze, głównie oczywiście niemieccy, za pośrednictwem tamtejszych mediów, nie tylko „ubolewają” i wyrażają zaniepokojenie”, ale widać, że obmyślają posunięcia dyscyplinujące Polskę. Na początek nękanie i sankcje, potem – nawet pozbawienie Polski prawa głosu, no a jeśli i to nie poskutkuje? Wtedy nie ma rady – trzeba będzie przygotować interwencję w ramach „klauzuli solidarności” z traktatu lizbońskiego. W tym celu jednak trzeba sprowokować rozruchy prorządowe, których uczestnicy zostaną uznani za „terrorystów”, no a wtedy sprawa jest już prosta; w Polsce wystąpiło zagrożenie demokracji na skutek terroryzmu, którego źródłem są władze państwowe, więc w takiej sytuacji Unia Europejska skwapliwie posłucha wezwania Komitetu Obrony Demokracji, który właśnie w tym celu został przez RAZWIEDUPR zorganizowany i wspierany przez zmobilizowanych na te okazję konfidentów, poprzebieranych za dziennikarzy niezależnych mediów głównego nurtu.
Te przygotowania, którym towarzyszy też krytyka poczynań rządu na arenie międzynarodowej, skłania do przypomnienia, w jakim to położeniu międzynarodowym znajduje się nasz nieszczęśliwy kraj i dlaczego nie można wykluczyć żadnego scenariusza, łącznie z najczarniejszym – rozbiorowym. Głównym czynnikiem określającym międzynarodową sytuację Polski jest powrót USA do aktywnej polityki w Europie Wschodniej w roku 2013, co zaowocowało przewrotem na Ukrainie, którego nieukrywanym celem było wyłuskanie tego kraju z rosyjskiej strefy wpływów. W ten sposób USA wysadziły w powietrze polityczny porządek lizboński z listopada roku 2010, którego fundamentem było strategiczne partnerstwo NATO-Rosja. W rezultacie Polska, która jeszcze w sierpniu 2012 roku podpisała deklarację o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim, znowu podjęła się roli amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią. Ponieważ znowu przeszliśmy pod amerykańską kuratelę, Nasz Największy Sojusznik dokonał na scenie politycznej przetasowań pod kątem potrzeb swojej aktywnej polityki na wschodzie Europy, gdzie USA rozgrywają swoją partię z Rosją. W tym celu wybuchła afera podsłuchowa, kompromitująca w oczach opinii publicznej Platformę Obywatelską, w tym celu prezydent Komorowski, który „nie miał z kim przegrać”, został pozostawiony własnemu losowi, w tym celu 18 czerwca ub. roku odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa „Most”, której celem było przedstawienie Amerykanom przez najważniejsze tubylcze ubeckie dynastie oferty zezwolenia na dalsza okupację kraju w zamian za utrzymywanie w ryzach mniej wartościowego narodu tubylczego. W tym celu, gwoli perspektywicznej aranżacji sceny politycznej, RAZWIEDUPR utworzył Nowoczesną z panem Ryszardem Petru na fasadzie, Leszek Miller doprowadził do usunięcia SLD z Sejmu, a RAZWIEDUPR na wszelki wypadek „skrzyknął” nową, młodocianą komunę z panem Zandbergiem, „przyjacielem” pani Nowackiej na fasadzie. Przyjęcie przez Amerykanów ubeckiej oferty umożliwiło rozpętanie w Polsce politycznej wojny, której rezultat jest w chwili obecnej trudny do przewidzenia, jako, że może zakończyć się nie tylko zmianą rządu, ale nawet rozbiorem kraju.
W sytuacji, gdy Wlk. Brytania przeprowadzi referendum w sprawie dalszego członkostwa w UE, Niemcy muszą zdyscyplinować państwa kontynentalne, bo w przeciwnym razie pieniądze wydane na integrację europejską mogą okazać się wyrzucone w błoto. „Zagrożenie demokracji” w Polsce jawi się w tej sytuacji jako prawdziwy dar Niebios, dzięki któremu Niemcy mogą nie tylko doprowadzić do ostatecznego rozwiązania die polnische Frage, ale też urealnić cenę, za którą porzucą strategiczne partnerstwo z Rosją i przyłączą się do montowanej przez USA antyrosyjskiej krucjaty w Europie. Tą ceną są przynajmniej szerokie koncesje na obszarze „ziem utraconych”, zaś gwoli łatwiejszego przełknięcia przez opinię międzynarodową, zostaną one połączone z rozpoczęciem realizacji przez nowy, już „demokratyczny” rząd w Polsce, żydowskich roszczeń majątkowych. Pozostające pod żydowską kontrolą „międzynarodowe” media zagłuszą wszystkich tak gromkim krzykiem triumfalnym, że żadne protesty nie będą słyszalne. Z niemieckiego punktu widzenia jest to całkowicie racjonalne tym bardziej, że wcale nie jest powiedziane, iż Ameryka długo wytrwa w tej antyrosyjskiej linii. Konieczność jakiegoś zakończenia eksperymentu z Państwem Islamskim i powstrzymywania Chin sprawi, że tylko patrzeć, jak Rosja zostanie „sojusznikiem naszych sojuszników”. W takiej sytuacji Niemcy będą mogły spokojnie wrócić do strategicznego partnerstwa z Rosją, za chwilowe i pozorne ustępstwo na rzecz USA doprowadzając do zgodności art. 116 niemieckiej konstytucji z rzeczywistością. Z rosyjskiego punktu widzenia to nic strasznego, ani nawet złego, bo Rosja jeszcze u schyłku komuny nie miała nic przeciwko zjednoczeniu Niemiec, być może nawet w granicach z 31 grudnia 1937 roku, byle tylko między zjednoczonymi Niemcami a Związkiem Radzieckim została utworzona „strefa buforowa”. Judeopolonia na resztówce Polski, w której szlachta jerozolimska będzie panowała nad mniej wartościowym narodem tubylczym przy pomocy ubeckich dynastii, znakomicie spełnia funkcję takiej „strefy buforowej”, więc czegóż chcieć więcej?
Stanisław Michalkiewicz

sobota, 9 stycznia 2016

Wymacane Niemcy

Wymacane Niemcy, wymacana wolność słowa


Trudno się nie zgodzić z opinią kanclerz Angeli Merkel, że napaści na kobiety w Kolonii i innych niemieckich miastach były "wstrętne, odrażające i całkowicie nieakceptowalne". Ale co bez wątpienia jest w tej sprawie najwstrętniejsze i najbardziej odrażające, to zachowanie niemieckich mediów elektronicznych i drukowanych, które przez kilka dni trzymały wokół sprawy ścisłą zmowę milczenia.

Dopiero po kilku dniach, dzięki internetowi, w którym rzecz cała była żywiołowo omawiana, ta zmowa milczenia pękła i nie tylko użytkownicy mediów społecznościowych, ale także telewidzowie, słuchacze i czytelnicy dowiedzieli się, co w istocie działo się w, jak ją nazwał policyjny komunikat z następnego dnia, "pokojowej atmosferze" na miejskim placu. Dowiedzieli się zresztą z początkowo bardzo suchych i powściągliwych komunikatów, choć przy innych okazjach media te potrafią natychmiast zrobić z każdego wydarzenia wielkie, trzymające w napięciu widowisko.
Teraz okazuje się, że nie tylko w Kolonii, że nie tylko w Niemczech... A skoro zmowa pęka i zastraszane ofiary odzyskały głos, to możliwe, że zaraz dowiemy się, iż nie tylko w sylwestra, ale już od dawna.
Ktoś nie poświęcający wiele uwagi otaczającemu go światu, zadowalający się potocznym wyobrażeniem postępu, demokracji i ogólnie pojmowanej "europejskości", może się zdziwić - no, jak to możliwe? To tysiąc bandziorów szaleje po niemieckich miastach, rozpędzając bez wysiłku zniewieściałą policję, i bezkarnie gwałci oraz rabuje niczym Armia Czerwona po 1945 - i nic o tym nie mówią w telewizji, nie piszą w gazetach? No, przecież to Zachód, przecież wolność słowa, przecież nie ma tam cenzury?!
"Oj, naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle..." - chciałoby się zaśpiewać piosenkę ze starego kabaretu. Nie, media niemieckie wcale nie są wolne, rzetelne ani uczciwe, i co więcej, nie odbiegają pod tym względem od średniej europejskiej. Dla człowieka, który choć trochę interesował się w ostatnich latach sprawami publicznymi, to żadne odkrycie.
Ukrycie głęboko pod suknem takiego niusa, jak sylwestrowe napaści, nie jest żadnym precedensem. A czy zanim załamała się gospodarka Grecji, mógł się przeciętny Europejczyk dowiedzieć z gazet lub telewizji o nadchodzącej katastrofie, choć fachowcy widzieli ją już kilka lat wcześniej? Czy dotarły do niego jakiekolwiek wątpliwości co do wspólnej waluty? Czy jest uczciwie informowany o rzeczywistym wpływie ludzkiej działalności na klimat i o tym, kto i jakie biliony dolarów zarabia na rzekomej walce z ociepleniem? Czy mógł sobie kiedykolwiek na ten temat wyrobić własne zdanie?
Nie, w tych sprawach i w dziesiątku innych obywatel Zachodu poddany był i jest propagandowemu praniu mózgu dokładnie tak samo, jak obywatel PRL - karmiony dzień po dniu obrazami spuszczanej surówki, terkoczących na polach traktorów, kwitnącego dobrobytu i zadowolonych włókniarek (w latach siedemdziesiątych) albo, odwrotnie, wizjami szalejącego na ulicach bandytyzmu, chaosu i nędzy wywołanej ciągłymi strajkami rozwydrzonej "ekstremy Solidarności", gdy ta sama telewizja urabiała grunt pod stan wojenny.
Rozciągnięcie tej samej medialnej osłony na cios imigracyjnym młotem, którym europejska oligarchia chciała skruszyć państwa narodowe, zwłaszcza w środkowej Europie, było może tym jednym krokiem za daleko. Euro czy klimat nie mogą prostemu obywatelowi dać po mordzie, a "uchodźcy" jak najbardziej, co sprawiło, że teraz nawet najgłupszy przeżuwacz medialnej papki odczuć musiał jakimś dyskomfort. Inna sprawa, czy na długo. Media w Europie pozostają wciąż w pewnych rękach i na pewno włożą wiele wysiłku w odbudowanie instynktów baraniego stada, dyrygowanego sprawnie z gabinetów polityków i szefów ponadnarodowych korporacji.
Tomasz Gabiś w króciutkim, ale arcyciekawym komentarzu w dzisiejszej "Rzeczypospolitej" wymienia nawet parę przykładowych nazwisk osobistych przyjaciółek Angeli Merkel, kontrolujących koncerny Bertelsmann i Ringer Axel Springer. A niemiecki "rynek" medialny (można o tym przeczytać nawet na lisowych "parówkach", w wywiadzie z Tomaszem Sommerem) podzielony jest pomiędzy cztery zrośnięte z państwem koncerny i nie ma mowy, aby przebił się na nim ktokolwiek niezależny, a już zwłaszcza jakiś "auslander".
Gabiś przywołuje także badania Ursuli Hoffman-Lange, jeszcze sprzed upadku berlińskiego muru, które pokazały, że Niemcami rządzi kilkaset osób, zawsze tych samych, powiązanych ze sobą, odpornych na wszelkie zmienne polityczne koniunktury, a zwłaszcza opinię wyborców. I to nie jest żadną tajemnicą dla kogoś, kto odrzuca bezmyślny sposób traktowania otaczającej go rzeczywistości.
Ten sam system, który panuje w metropolii, odtworzony został i w naszej polskiej kolonii, tylko w bardziej siermiężnym i biedniejszym anturażu, no i z elementem kolonialnej zależności tutejszej oligarchii od tamtej. Ten sam system obezwładnił także i wykoleił Unię Europejską - ile razy trzeba przypominać, że szefem Komisji Europejskiej jest organizator legalnie przestępczego masowego wyprowadzania przez koncerny miliardów spod opodatkowania w eksploatowanych krajach przez banki luksemburskie, a w jego Komisji roi się od ludzi latami funkcjonujących wcześniej w Brukseli zupełnie otwarcie jako lobbyści korporacyjnych potęg?
Jeśli ktoś chce w Polsce, czy gdziekolwiek w Europie, walczyć o demokrację, o jej odbudowanie, czy wręcz stworzenie - to ma we mnie, od zawsze gorliwym republikaninie, oddanego przyjaciela. Chętnie mu nawet ofiaruję, i to z autografem, swoje "Myśli Nowoczesnego Endeka" (myślę o książce, nie o tym tu cyklu), bo temu właśnie są one poświęcone.
Ale jeśli ktoś chce w skolonizowanej Polsce demokracji bronić - bronić! - "żeby znowu było tak, jak było", czyli wmawia sobie i innym, że demokracją był na przykład pan Rzepliński, uczestniczący wraz z Platformą w tworzeniu niekonstytucyjnych (w świetle orzeczenia jego własnego Trybunału) przepisów czyniących go udzielnym księciem na ustawodawstwie - to ja przepraszam, ale naprawdę jest albo skrajnie naiwnym głuptasem, albo chorą z nienawiści do Kaczyńskiego ofiarą propagandowego judzenia, albo cynicznym cwaniaczkiem z przegranego układu, walczącego o ocalenie dostępu do choćby skrawka koryta.
Powiedzmy zresztą, że w wypadku Trybunału Konstytucyjnego można było mieć jakieś złudzenia, choć na mój gust sposób, w jaki poszedł on na rękę układowi podczas kradzieży oszczędności z OFE, kompletnie go w tym składzie kompromituje. Ale "obroną wolności słowa" nazywać obronę dyrektora Dąbrowy, Lisa czy megakłamliwej TVP Info, to już szczególna perwersja.
Nigdy nie używałem określenia "media publiczne", zawsze mówiłem wprost, że są to media państwowe, i tak jak całe państwo, zawłaszczane - przez każdą kolejną ekipę rządzącą coraz bardziej, a przez sitwę PO-PSL już ostatecznie i do samego spodu.
Wzorem z metropolii, maksymalnie zamilczały te media sprawy ważne, rozpętując za to długotrwałe histerie wobec tak ważkich afer, jak sałatka profesor Pawłowicz, redukowały listę zapraszanych do wąskiego grona popleczników władzy (gdyby to policzyć, to pewnie z 90 proc. eksperckiego czasu w sprawie TK wypełniło czterech dyżurnych gości: Chmaj, Safjan, Stępień i Zoll), jechały na najprymitywniejszym manipulowaniu emocjami według wzorców Goebbelsa i sowieckiej "Prawdy", a cały ich przekaz sprowadzał się do wbijania masom codziennie w głowy, niczym gwoździ w deskę, dwóch wiadomości: znowu kolejny wielki, wspaniały, podziwiany sukces rządu! - znowu kolejna wielka, straszna, odrażająca, potępiana przez cały świat kompromitacja Kaczyńskiego.
Nie podoba się komuś, że przechodzą one, wraz z całym państwem pod zarząd PiS - proszę bardzo, ja też nie jestem tym zachwycony. Ale proszę mi nie wciskać głupot, że to gorsze niż rządy PO-PSL, że do wczoraj mieliśmy tam wolność słowa i "dziennikarzy", a operacje takie, jak medialna osłona świństw i uwikłań Bronisława Komorowskiego, uwieńczona posłaniem trzech "blokujących" kamer na jego pełne krętactw i zasłaniania się niepamięcią zeznania w procesie Sumlińskiego i nie wspomnienie o tym zdarzeniu ani słowem, miało cokolwiek wspólnego z demokracją i wolnością słowa, i wartego obrony!
Zaproszeni do Niemiec przez Angelę Merkel i szybko przyuczeni do bezkarności "uchodźcy" wymacali nie tylko swe przypadkowe ofiary, ale także realny stan dzisiejszej "liberalnej demokracji" i "wolności słowa" - pokazując wszem i wobec, że zamiast wolności słowa jest bezwzględna (ach, gdyby nie ten cholerny internet!) cenzura, a zamiast demokracji - oligarchia.
A perspektywa odbudowy republiki - daleka i trudna. Co nie zmienia mojej wiary, że to nastąpi. Ale, jak na razie, wybór mamy tylko między oligarchią wysługującą się eksploatującym nas z kolonialną bezwzględnością obcym potęgom, albo taką, która, jak na Węgrzech, nie pozwala swojego folwarku rozkradać innym i myśli o jego stanie, interesach oraz przyszłości.