niedziela, 24 lutego 2013


Obozy koncentracyjne powinny być polskie

Dodano: 23.02.2013 [14:59]
Obozy koncentracyjne powinny być polskie - niezalezna.pl
foto: GP
Im bardziej Polska sprzeciwia się np. obecnej niemieckiej dominacji w Europie, im bardziej broni polskich tradycji, im częściej przypomina postacie takie jak „Inka” Danuta Siedzikówna, tym bardziej jest podejrzana i niebezpieczna.

Myślę, że wielu tych, którzy usiłują przypomnieć los polskich Żydów – a także nikczemne zachowanie niektórych Polaków – mają, nie tylko we własnym mniemaniu, szlachetne intencje. Chcą upomnieć się o pamięć o niewinnie pomordowanych i przez długie lata w Polsce zapomnianych. Na pewno też zbyt mało pisano i mówiono o tych Polakach, którzy przykładali rękę do tej zbrodni. A że i wśród nas, jak w każdym narodzie, nie brakuje ludzi podłych, wiemy także i z czasu komunizmu, i z czasów obecnych. Ostatecznie nawet bardzo uprzedzeni nie podają w wątpliwość polskości i słowiańskości generałów Jaruzelskiego, Kiszczaka czy Siwickiego – czy też, z drugiej strony, Tomasza Arabskiego lub gen. Janickiego. Dlatego nawet tak często krytykowane książki Jana Tomasza Grossa, zwłaszcza „Sąsiedzi”, jakkolwiek jednostronne i zawierające błędy faktograficzne, odegrały istotną rolę.

Instrumentalizacja historii

Ale przecież nie tylko o takie intencje chodzi i nie o przeszłość, lecz teraźniejszość. W końcu ofiary przestają być ważne, zamieniają się w abstrakcję – jak słusznie zauważył Dawid Wildstein świetnym tekście „O potrzebie wspólnej polityki historycznej Żydów i Polaków”. Ostatecznie nie chodzi już o tamtych tak bezlitośnie pomordowanych, ale o obecne „ofiary nietolerancji”, które same często bezlitośnie tropią i niszczą „nietolerancyjnych”.

O tym, że obecnie pamięć o Shoah używana jest w celach niemających wiele wspólnego z prawdą historyczną, świadczy uporczywie powracająca fraza „polskie obozy koncentracyjne”. Dlaczego popełnia się tę pomyłkę regularnie i systematycznie, nawet w Niemczech, gdzie często wystarczy sięgnąć tylko po stare albumy z rodzinnymi zdjęciami lub zachowaną korespondencję dziadków, by przeszłość stała się bardzo żywa i konkretna? Ten błąd zdarza się zbyt często, aby był tylko przypadkowym potknięciem czy jednostkowym wyrazem ignorancji. Skąd więc się bierze? Nie, nie chodzi tylko o geografię, o to, że obozy te znajdowały się na terenie Polski (której zresztą wtedy nie było), bo przecież nikt nie mówi o japońskiej bombie atomowej tylko dlatego, że została zrzucona na Hiroszimę i Nagaski. Zbrodnie japońskie w Chinach także zazwyczaj nie są określane chińskimi, nie pisze się też o czeskiej pacyfikacji Lidowic itd.

Niemiecka dominacja ideologiczna

Wspomniane „pomyłki” biorą się stąd, że zgodnie z dominującym obecnie w Europie „dyspozytywem”, by użyć pojęcia Michela Foucaulta, te obozy „powinny być” polskie, a tylko jakiś dziwny zbieg okoliczności, jakaś absurdalna empiria sprawiała, że były nie tylko „nazistowskie”, ale i niemieckie. Przy tym świadomość, że były też niemieckie coraz bardziej słabnie. „Naziści” jedynie działali „w imię Niemców” – co coraz bardziej postrzegane jest jako mało zrozumiała uzurpacja. W dodatku ci „naziści” często zamieniają się też w jeszcze bardziej abstrakcyjnych „faszystów”, a określenie to można już stosować zupełnie dowolnie – i jak wiadomo szczególnie wielu „faszystów” można spotkać w Polsce.

Ten „dyspozytyw” to, zgodnie z definicją, coś więcej niż po prostu jedna z narracji historycznych – to zespół instytucji, technik dyscyplinujących, działań, dyskurs obwarowany organizacyjnie i prawnie, wpisany w społeczną materię, wytwarzający władzę i przez władzę wytwarzany. Z jednej strony pozwala on Niemcom utwierdzać się w roli lidera Europy i obok władzy gospodarczej dać im również odpowiedni zasób władzy ideologicznej, a jednocześnie umożliwia poddawanie stałej presji narody Europy Środkowo-Wschodniej, by nie domagały się zbytniej narodowej samodzielności i by w ogóle im się w głowie nie przewróciło. Zgodnie z owym „dyspozytywem” Europa dzieli się na dobrą i złą część, w obu występował co prawda pożałowania godny nacjonalizm, ale we wschodniej części był szczególnie złośliwy, uporczywy i zbrodniczy. Dlatego Hitler, choć znajdował pomocników w całej Europie, szczególnie wielu sojuszników miał na Wschodzie. W zachodniej części Europy nacjonalizm został przezwyciężony po 1945 r., a na wschodzie niestety przetrwał w prawie niezmienionej postaci. Tak więc potrzebne są szczególne zabiegi dyscyplinująco-pedagogiczne, by ów „Wschód” zmienić, i nie jest przypadkiem, że mają ich dokonywać Niemcy, bo to Niemcy dokonali całkowitej konwersji, „przepracowali swoje winy” i są jednym narodem niemal w pełni oczyszczonym – dialektycznie zmienili się w przeciwieństwo tego, czym byli w latach 1933–1945 – a Europa Środkowo-Wschodnia znajduje się pod ich szczególną pieczą.

Podejrzana „Inka”

Włączenie Polski w taką interpretację rzeczywistości wymagało sporej pracy. Polska jest jedynym krajem Europy Wschodniej – pomijając „bohaterski Związek Radziecki” – który walczył z Hitlerem, krajem, w którym nie było rządu kolaboracyjnego, w którym był najsilniejszy w Europie ruch oporu, i to nie głównie komunistyczny, jak np. we Francji czy Jugosławii. Wydawało się, że trudno zrobić z Polski wzorcowy kraj kolaboracji. Ale nie ma rzeczy niemożliwych. Usilna praca ideowa sprawiła, że dziś Polska tak właśnie jest postrzegana. I to o nią głównie chodziło, bo jest przecież krajem największym w Europie Środkowo-Wschodniej, w dodatku uparcie katolickim, bo była krajem dumnym i wykazującym zbytnią skłonność do samodzielności. Bez niej ów „dyspozytyw” pozostałby niepełny. Stosując go, można umieścić współczesne spory polityczne w kontekście Zagłady. Tak jakby były one kontynuacją konfliktów, które prowadziły do Shoah. Przeciętny Niemiec czy Szwed nie wie, że „polska prawica”, przynajmniej jej część (ta, która jest mi bliska) odwołuje się do tych, którzy z Niemcami hitlerowskimi walczyli na śmierć i życie, do AK, do polskiego państwa podziemnego, do rządu londyńskiego, a także do tradycji I RP, w której naród polski nie był „etniczny”, lecz polityczny. W tym „dyspozytywie” wschodnioeuropejska, a szczególnie polska, prawica – w przeciwieństwie do brytyjskich konserwatystów, niemieckich chrześcijańskich demokratów itd. – zawsze z natury rzeczy bliska jest „faszyzmowi” i należy ją poskramiać, nie dopuszczać do władzy, a wspierać siły „postępu” i „liberalizmu”.

niedziela, 3 lutego 2013



gessler“Czerwone dynastie” III RP (część 1)
Wielkie wzburzenie liberalno-lewicowego “salonu” i związanych z nim mediów wywołało ujawnienie informacji o rodzicach sędziego Igora Tulei, którego od kilku tygodni kreuje się na bohatera walki o praworządność. Kiedy wyszło na jaw, że matka sędziego, Lucyna Tuleya, przez wiele lat pracowała w MO i SB, a później była tajną współpracowniczką bezpieki, zaś ojciec, Witold Tuleya, również był funkcjonariuszem MSW, “salon” uznał podawanie takich informacji za niedopuszczalną “lustrację rodzinną”.
Nie pierwszy to przypadek, gdy te same środowiska reagują histerią na ujawnianie rodzinnych korzeni osób publicznych. Z podobną reakcją mieliśmy do czynienia w 2006 r., gdy prezydent Lech Kaczyński przypomniał, iż sędziaMałgorzata Mojkowska (która wydała bardzo dwuznaczny wyrok w sprawie lustracyjnej Zyty Gilowskiej) “nie jest osobą, której nazwiska nie znam. Wiem, z jakich środowisk się wywodzi. To nie powinno mieć żadnego znaczenia, ale wczoraj straciłem tę pewność, że to takiego znaczenia nie ma”. Ojcem sędzi Mojkowskiej był bowiem Stanisław Mojkowski, redaktor naczelny “Trybuny Ludu” w latach 1967-1972.
Ta histeria “salonu” nie powinna dziwić, gdyż ujawnianie takich powiązań rodzinnych odsłania prawdę o elitach dzisiejszej Polski, które w dużej mierze wywodzą się z kasty rządzącej Polakami w czasach PRL. Warto więc – na przekór “salonowi” – przypominać ową genealogię elit III RP, stawiając przy tym pytanie o ich moralne prawo do zajmowania takiej pozycji. Mamy bowiem do czynienia z rażącą niesprawiedliwością: rodziny ofiar komunizmu, które w okresie PRL najczęściej również były prześladowane, po 1989 r. nie otrzymały należnego zadośćuczynienia, natomiast ich prześladowcy nie tylko nie zostali ukarani, ale wręcz utrzymali swoje przywileje, a ich dzieci i wnuki stanowią „arystokrację” nowego ustroju.
Poniżej przedstawiamy listę (w kolejności alfabetycznej) osób wywodzących się z komunistycznych rodzin, które odgrywają istotną rolę w życiu publicznym dzisiejszej Polski.
Anatol Arciuch (ur. 1938), dziennikarz, były redaktor naczelny tygodnika “Spotkania” i miesięcznika “Nowe Państwo”. Jego matka, Krystyna Arciuch, przedwojenna komunistka, działaczka PPR i GL, po wojnie pracowała w Komendzie Głównej MO, a w latach 1948-1956 była sekretarką Romana Zambrowskiego, członka Biura Politycznego KC PZPR.
Andrzej Barcikowski (ur. 1955), polityk SLD, szef ABW w latach 2002-2005, obecnie dyrektor Departamentu Ochrony NBP. Jest wnukiem Wacława Barcikowskiego, przedwojennego adwokata broniącego komunistów, który w latach 1945-1956 był I prezesem Sądu Najwyższego i równocześnie kierował satelickim Stronnictwem Demokratycznym.
Czesław Bielecki (ur. 1948), architekt, publicysta, były lider Ruchu Stu, poseł AWS i kandydat na prezydenta Warszawy. Pochodzi z rodziny przedwojennych komunistów, którzy po 1968 r. wyjechali do Izraela. Jego ojciec, Franciszek Bielecki, od zakończenia wojny do końca lat 50. był dyrektorem generalnym w Ministerstwie Oświaty, następnie dyrektorem departamentu w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego, zaś matka pracowała w Głównym Urzędzie Statystycznym.
Anna Bikont (ur. 1954) i jej siostra Maria Kruczkowska, dziennikarki “Gazety Wyborczej”. Ich matka, Wilhelmina Skulska (pierwotnie Lea Horowitz), przedwojenna komunistka, w latach 1948-1956 należała do głównych piór “Trybuny Ludu”, zaś ojciec, Andrzej Kruczkowski, w latach 30. redagował komunizujące pismo literackie “Sygnały”, a w PRL pracował w dyplomacji.
Anita Błochowiak (ur. 1973), posłanka SLD w latach 2001-2011. Jest córką Jerzego Błochowiaka, który zasiadał w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Sieradzu, a w III RP został prezesem banku Pa-Co-Bank w Pabianicach i członkiem władz Związku Banków Polskich.
Jerzy Wojciech Borejsza (ur. 1935), historyk, profesor Instytutu Historii PAN i uniwersytetu w Toruniu, publikuje w “Gazecie Wyborczej”. Jego ojcem był Jerzy Borejsza (pierwotnie Beniamin Goldberg), działacz komunistyczny, główny organizator PPR-owskiej prasy i propagandy w latach 1944-1948, a stryjem – płk Józef Różański, dyrektor Departamentu Śledczego w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
Włodzimierz Borodziej (ur. 1956), historyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, znawca problematyki niemieckiej. Jest synem płk. Wiktora Borodzieja, w latach 1954-1990 funkcjonariusza I Departamentu MSW (wywiadu), gdzie m.in. kierował odcinkiem niemieckim.
Marek Borowski (ur. 1946), były minister finansów, szef URM i marszałek Sejmu z ramienia SLD, lider SdPl, obecnie senator z rekomendacji PO. Jego ojcem był Wiktor Borowski (pierwotnie Aron Berman), przedwojenny komunista, od 1944 r. redaktor naczelny “Życia Warszawy”, a w latach 1951-1967 zastępca redaktora naczelnego “Trybuny Ludu”, zaś stryjem – Bronisław Berman, członek władz KPP, zamordowany w ZSRR w czasie “wielkiej czystki”.
Michał Broniatowski (ur. 1954), dziennikarz, wieloletni członek władz koncernu ITI oraz telewizji TVN. Pochodzi z rodziny przedwojennych komunistów. Jego ojciec, płk Mieczysław Broniatowski, walczył w wojnie domowej w Hiszpanii, a później kierował szkołami resorowymi bezpieki i Departamentem Społeczno-Administracyjnym MSW, zaś matka, Henryka Broniatowska, po wojnie pracowała w aparacie propagandy PPR, była wiceszefową Instytutu Wydawniczego “Nasza Księgarnia” oraz Wydawnictwa “Iskry”.
Tadeusz Cegielski (ur. 1948), historyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, czołowy mason III RP. Jest synem Longina Cegielskiego, działacza ZSL, w latach 1976-1980 wicepremiera w rządzie Piotra Jaroszewicza.
Włodzimierz Cimoszewicz (ur. 1950), były premier, minister spraw zagranicznych i marszałek Sejmu z ramienia SLD, obecnie senator z rekomendacji PO. Jest synem płk. Mariana Cimoszewicza, który w latach 50. był szefem Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej i doprowadził tam do aresztowania kilkunastu byłych AK-owców.
Lech Czapla (ur. 1953), obecny szef Kancelarii Sejmu z nominacji marszałka Bronisława Komorowskiego. Jest synem gen. Jana Czapli, partyzanta GL i AL, bliskiego współpracownika gen. Moczara, szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP, który w latach 70. był wiceministrem spraw zagranicznych, a w stanie wojennym wiceministrem oświaty.
Jerzy Diatłowicki, socjolog, dziennikarz telewizyjny. Jego ojciec, ppłk Tadeusz Diatłowicki, komunista pochodzenia żydowskiego, był naczelnikiem wydziału w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, zaś matka naczelnikiem wydziału w Ministerstwie Komunikacji.
Ludwik Dorn (ur. 1954), były wicepremier i marszałek Sejmu z ramienia PiS, obecnie poseł Solidarnej Polski. Jego ojciec, Henryk Dornbaum, działał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, a po wojnie był wykładowcą marksizmu-leninizmu na Politechnice Warszawskiej.
Michał Figurski (ur. 1973), prezenter i dziennikarz, radiowy partner Kuby Wojewódzkiego. Urodził się w Moskwie jako syn PRL-owskiego dyplomaty, który w latach 80. przebywał w Libanie, a potem był zastępcą dyrektora FOZZ Grzegorza Żemka.
Maciej Gdula (ur. 1977), socjolog, publicysta, członek zespołu “Krytyki Politycznej”. Jest synem Andrzeja Gduli, który od 1981 r. był I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Bielsku-Białej, w latach 1984-1986 wiceministrem spraw wewnętrznych, później kierował Wydziałem Społeczno-Prawnym KC PZPR, a w latach 1996-2005 był dyrektorem zespołu doradców prezydenta Kwaśniewskiego.
Konstanty Gebert (ur. 1953), dziennikarz “Gazety Wyborczej” (pseudonim “Dawid Warszawski”), działacz organizacji żydowskich. Jego ojciec, Bolesław Gebert, był współzałożycielem Komunistycznej Partii USA, agentem wywiadu sowieckiego, po wojnie sekretarzem Centralnej Rady Związków Zawodowych i ambasadorem PRL w Turcji, zaś matka, Krystyna Poznańska-Gebert, była funkcjonariuszką Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie.
Magdalena Gessler (ur. 1953), właścicielka restauracji i gwiazda mediów, oraz jej brat Piotr Ikonowicz (ur. 1956), były poseł PPS, obecnie doradca Ruchu Palikota. Są dziećmi Mirosława Ikonowicza, wieloletniego korespondenta zagranicznego PAP i współpracownika PRL-owskiego wywiadu o pseudonimie “Metrampaż”.
Krzysztof Gottesman, dziennikarz, przez wiele lat szef działu politycznego “Rzeczpospolitej”, w latach 2007-2008 zastępca dyrektora Programu I Polskiego Radia. Jest synem Gustawa Gottesmana, wieloletniego członka PZPR, który w latach 1955-1963 kierował redakcją “Przeglądu Kulturalnego”, a w latach 70. miesięcznikiem “Literatura”.
Jan Granat (ur. 1947), dyplomata, w latach 90. dyrektor generalny MSZ, następnie konsul generalny RP w Lipsku, Hamburgu, a od 2010 r. w Charkowie. Jest synem płk. Edwarda Granata, wieloletniego oficera Wojsk Ochrony Pogranicza, który karierę rozpoczynał zaraz po wojnie od walk z “bandami zbrojnego podziemia”.
Jan Grosfeld (ur. 1946), ekonomista, politolog, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, publicysta prasy katolickiej. Jest synem płk. Leona Grosfelda, przedwojennego komunisty, w latach 50. wicedyrektora Instytutu Historii PAN, czołowego stalinizatora polskiej nauki, oraz wnukiem Ludwika Grosfelda, działacza PPS, który zaraz po wojnie był wiceministrem żeglugi i handlu zagranicznego.
Irena Grudzińska-Gross (ur. 1947), historyk literatury mieszkająca w USA, żona Jana Tomasza Grossa i współautorka jego książek. Jest córką Jana Grudzińskiego, w latach 1951-1954 kierownika Wydziału Przemysłu Lekkiego KC PZPR, później wieloletniego wiceministra leśnictwa.
Adam Halber (ur. 1948), dziennikarz muzyczny, były poseł SLD i członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jest synem mjr. Zygmunta Halbera, oficera lotnictwa, członka PZPR, wyrzuconego z wojska na fali antyżydowskiej czystki w 1967 r.
Jerzy Halbersztadt (ur. 1951), historyk, w latach 1996-2011 dyrektor budowanego Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Jego ojciec, płk Władysław Halbersztadt, był wysokim funkcjonariuszem Informacji Wojskowej: szefem Biura Studiów, Oddziału Ewidencji Operacyjnej, komendantem Wyższej Szkoły Informacji.
Agnieszka Holland (ur. 1948) i Magdalena Łazarkiewicz (ur. 1954), reżyserki filmowe. Ich ojciec, Henryk Holland, dziennikarz, socjolog, był przedwojennym komunistą, członkiem władz Związku Walki Młodych i Związku Młodzieży Polskiej, który popełnił samobójstwo podczas aresztowania przez SB w 1961 r., zaś matka, Irena Rybczyńska, również była komunistyczną dziennikarką, redaktorem “Nowej Wsi”. Jej drugim mężem – po rozwodzie z Hollandem – był Stanisław Brodzki, wieloletni redaktor “Trybuny Ludu” i tygodnika “Świat”, w latach 1956-1958 prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Danuta Hübner (ur. 1948), pierwsza polska komisarz w Brukseli, obecnie eurodeputowana PO. Jej ojciec, Ryszard Młynarski, w latach 1945-1948 był oficerem śledczym i szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nisku, a także kierował PUBP w Jarosławiu. Również jej dziadek, Józef Młynarski, był oficerem śledczym UB w Nisku.
Karol Jakubowicz (ur. 1941), medioznawca, w latach 90. szef rady nadzorczej TVP, obecnie doradca przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jest synem znanego w PRL ekonomisty Szymona Jakubowicza, przedwojennego komunisty, pracownika Wydziału Ekonomicznego KC PPR, w latach 50. szefa działu ekonomicznego “Trybuny Ludu”, potem zastępcy redaktora naczelnego “Życia Warszawy”.
Aleksandra Jasińska-Kania (ur. 1932), socjolog, profesor na Uniwersytecie Warszawskim. Jest córką Bolesława Bieruta i Małgorzaty Fornalskiej, znanej działaczki KPP i PPR, zamordowanej w 1944 r. przez Niemców.
Tomasz Jastrun (ur. 1950), poeta, pisarz, obecnie felietonista tygodnika “Wprost”. Jest synem Mieczysława Jastruna (pierwotnie Mojsze Agatsztajn), poety, członka PPR i PZPR, zastępcy redaktora naczelnego komunistycznego tygodnika “Kuźnica”.
Tomasz Knothe (ur. 1943), dyplomata, wysoki urzędnik MSZ, w latach 2004-2009 ambasador w Armenii. Jego ojciec, Jerzy Knothe, w latach 50. był PZPR-owskim wiceministrem leśnictwa, a w latach 60. ambasadorem PRL w Pekinie. Ojczymem Jerzego Knothe był Józef Winiewicz, wiceminister spraw zagranicznych w latach 1956-1972.
Jan Kofman (ur. 1941), historyk, politolog, profesor na Uniwersytecie w Białymstoku i w Instytucie Studiów Politycznych PAN, w latach 90. redaktor naczelny Wydawnictwa Naukowego PWN. Urodził się w Pińsku, gdzie pod władzą sowiecką znaleźli się jego rodzice, przedwojenni komuniści. Jego ojciec, Józef Kofman, w latach 50. był sekretarzem Centralnej Rady Związków Zawodowych, a w latach 60. wiceprzewodniczącym Komitetu Pracy i Płac.
Lena Kolarska-Bobińska (ur. 1947), profesor socjologii, w latach 90. dyrektor CBOS, później szefowa Instytutu Spraw Publicznych, obecnie eurodeputowana PO. Jej ojciec, Leon Kolarski, był przedwojennym komunistą, uczestnikiem wojny domowej w Hiszpanii.
Michał Komar (ur. 1946), pisarz, publicysta, wydawca, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Jego ojciec, gen. Wacław Komar (pierwotnie Mendel Kossoj), przedwojenny komunista, w latach 1945-1950 kierował wywiadem wojskowym, od 1956 r. dowodził Wojskami Wewnętrznymi i Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a w latach 60. był dyrektorem generalnym w MSW.
Anna Komorowska (ur. 1953), żona prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jest córką Jana Dziadzi i Józefy z domu Deptuła (pierwotnie Hana Rojer), którzy w 1954 r. zmienili nazwisko na Dembowscy. Oboje byli pracownikami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a potem MSW, skąd zostali zwolnieni w 1968 r.
Piotr Kownacki (ur. 1954), wieloletni wiceprezes NIK, następnie prezes PKN Orlen i szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jest synem PRL-owskiego dyplomaty, dzięki czemu dużą część dzieciństwa spędził za granicą – najpierw na placówce w ZSRR, potem w Brazylii.
Stanisław Krajewski (ur. 1950), filozof, matematyk, publicysta, działacz organizacji żydowskich. Jego pradziadkiem był przywódca KPP Adolf Warski, dziadkiem – inny czołowy działacz tej partii Władysław Stein-Krajewski, a ojcem – znany w PRL marksistowski filozof Władysław Krajewski.
Piotr Kraśko (ur. 1971), dziennikarz i prezenter telewizyjny, obecnie szef “Wiadomości” TVP. Jest wnukiem Wincentego Kraśki, w latach 60. kierownika Wydziału Kultury KC PZPR, później sekretarza KC, wicepremiera i członka Rady Państwa PRL, oraz synem Tadeusza Kraśki, dziennikarza, jednego z szefów PRL-owskiej telewizji w latach 70.
Andrzej Kryże (ur. 1948), wieloletni sędzia, wiceminister sprawiedliwości w latach 2005-2007, później prokurator Prokuratury Krajowej. Jego ojciec, Roman Kryże, był stalinowskim sędzią wojskowym, w latach 50. pracował w Najwyższym Sądzie Wojskowym, gdzie brał udział w orzekaniu wyroków przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego, później przez wiele lat zasiadał w Sądzie Najwyższym.
Edward Krzemień (ur. 1946), dziennikarz “Gazety Wyborczej”, od 2009 r. redaktor naczelny serwisu internetowego Wyborcza.pl. Jest synem płk. Ignacego Krzemienia (pierwotnie Feuerberg), przedwojennego komunisty, uczestnika wojny domowej w Hiszpanii, wysokiego funkcjonariusza Informacji Wojskowej, potem pracownika MSZ.
Robert Kwiatkowski (ur. 1961), były prezes TVP z nadania SLD, członek władz Stowarzyszenia “Ordynacka”, obecnie doradca Ruchu Palikota. Jest synem płk. Stanisława Kwiatkowskiego, PZPR-owskiego socjologa, doradcy gen. Jaruzelskiego, twórcy i pierwszego dyrektora CBOS.
Małgorzata Lavergne, w latach 90. szefowa Departamentu Polityki Kulturalnej, a później Departamentu Promocji i Informacji w MSZ, obecnie tłumaczka. Pochodzi z rodziny przedwojennych komunistów. Jej ojcem był gen. Wiktor Grosz (pierwotnie Izaak Medres), pod koniec wojny szef Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego Wojska Polskiego, w latach 50. ambasador PRL w Czechosłowacji, zaś matką – Irena Grosz (z domu Sznajberg), w latach 1949-1971 redaktor naczelna gazety “Gromada–Rolnik Polski”.
Aleksander Lesz (ur. 1949), biznesmen, założyciel spółki informatycznej Softbank, obecnie prezes funduszu inwestycyjnego GNA. Jest synem Mieczysława Lesza, przedwojennego komunisty, w latach 50. wiceministra górnictwa i wiceprzewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, w latach 1957-1965 ministra handlu wewnętrznego.
Hanna Lis (ur. 1970), dziennikarka i prezenterka telewizyjna, obecna żona Tomasza Lisa. Jej rodzice byli PRL-owskimi dziennikarzami. Ojciec, Waldemar Kedaj, był wieloletnim korespondentem zagranicznym “Trybuny Ludu” i PAP, a jednocześnie współpracownikiem wywiadu o pseudonimie “Mento”, natomiast matka, Aleksandra Kedaj, była korespondentką “Życia Warszawy”.
Michał Listkiewicz (ur. 1953), sędzia piłkarski, były prezes PZPN. Jego pradziadek Bronisław Koszutski był działaczem SDKPiL i przyjacielem Dzierżyńskiego, a zaraz po wojnie prezydentem Kalisza z ramienia PPR i delegatem na zjazd założycielski PZPR. Jeden z synów Bronisława, Józef Koszutski, przedwojenny komunista, w latach 50. kierował Wojewódzką Radą Narodową w Katowicach, potem był ambasadorem w Szwecji i Szwajcarii. Babcia Listkiewicza, Halina Koszutska, przez wiele lat była redaktorem naczelnym tygodnika “Przyjaciółka” oraz żoną Pawła Hoffmana, w latach 50. kierownika Wydziału Kultury KC PZPR.
Jan Lityński (ur. 1946), wieloletni poseł UD i UW, obecnie doradca prezydenta Komorowskiego. Pochodzi z rodziny przedwojennych komunistów. Jego ojciec, Ryszard Lityński (pierwotnie Perl), zaraz po wojnie był instruktorem Komitetu Wojewódzkiego PPR w Poznaniu, a potem kierował Wydziałem Szkoleniowym w Zarządzie Głównym Związku Walki Młodych, zaś matka, Regina Lityńska (z domu Lorenc), również była aktywistką ZWM, a później sekretarzem redakcji dziecięcej Polskiego Radia.
Marcel Łoziński (ur. 1940), reżyser filmowy. Pochodził z rodziny przedwojennych komunistów. Jego ojciec, Roman Kornecki (właściwie Salo Stramer), w latach 50. był wiceszefem Wydziału Kultury KC PZPR, redaktorem miesięcznika “Nowe Drogi” i korespondentem “Trybuny Ludu” we Francji, zaś matka, Eugenia Łozińska, również pracowała w “Trybunie Ludu”.
Helena Łuczywo (ur. 1946), wieloletnia zastępczyni redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej” oraz szefowa spółki Agora. Jej ojciec, Ferdynand Chaber, w latach 1947-1967 był zastępcą kierownika Wydziału Propagandy i Prasy KC PPR i PZPR, zaś matka, Dorota Chaber (pierwotnie Debora Guter), towarzyszyła mężowi od czasów KPP.
Opracował Paweł Siergiejczyk
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 5 (900) z 29 stycznia 2013 r