czwartek, 13 listopada 2014

zdjęcie
Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kiedy Polska zmartwychwstanie

Środa, 12 listopada 2014 (16:08)
Homilia ks. bp. Józefa Zawitkowskiego wygłoszona w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Wołominie 10 listopada 2014 r., w wigilię 96. rocznicy odzyskania niepodległości
 Homilia wygłoszona  w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Wołominie w 90. rocznicę jej powstania
 Kocham Cię, Kościele Święty, bo tu jest Dom Boga i Brama Niebios 
Czcigodny Księże Proboszczu – Prałacie
Sylwku Kochany z Sienkiewiczów
Czcigodni Bracia Kapłani
Przewielebne Siostry Michalitki i inne
Pracownicy tego Kościoła
Panie organisto
Siostro zakrystianko
Lektorzy, ministranci,
Chórzyści, Asysto procesyjna.
Wielce Szanowni Przedstawiciele
Administracji Państwowej
i Władz Samorządowych
Dostojni Goście
i Parafianie od Matki Boskiej
Częstochowskiej w Wołominie.
Czcigodni Słuchacze Radia Maryja
i Telewizji Trwam
i Wszyscy – Kochani moi!

Jak Was jest dużo!
Wiem dlaczego.
Przeżywamy 90. rok
historii Pierwszej Wołomińskiej Parafii.
Taki słynny Wołomin,
a taka młodziutka parafia,
ma dopiero 90 lat.

Tylko ludzie wierzący
potrafią dziękować Bogu i ludziom.
Chamowie sobie nie dziękują.
Więc ja chcę dziękować
Księdzu Proboszczowi – Prałatowi
za to, że zechciał mnie zaprosić
z pociesznego Łowicza,
abym z Wami śpiewał Bogu dziękczynienie
za to, że zamieszkał pośród naszych domów
i jest Bogiem z nami.

Przyzwyczailiście się do tego,
że idąc ulicą Kościelną,
widać dwie wieże mojego Kościoła.
Powinienem wstąpić, aby
upaść na kolana i uwielbić
mego Boga.
Nie mam czasu!
Może później.

            ***
Mojżeszu, zdejmij obuwie,
bo miejsce, na którym stoisz,
jest święte! (Wj 3,5)

Tu jest święty kamień Jakubowy
i drabina, gdzie wstępują
i zstępują Anioły.
Tu jest Betel!
Dom Boży i Brama Niebios (Rdz 28,19)
Tu jest moje Penuel,
bo tu widziałem Boga twarzą w twarz,
a jednak On ocalił moje życie. (Rdz 32,31)

Czy pamiętacie, że tu jest zawsze
Matka Boska Częstochowska,
a tylko czasem Ją proszę:
Módl się za nami grzesznymi teraz!
I pod Twoją obronę uciekamy się…
jak w obrazie mojego
Józefa Chełmońskiego
z Boczek Chełmońskich.
O Ty, której obraz
w każdej polskiej chacie…
Która perły masz od królów
złoto od rycerzy,
w którą wierzy nawet taki,
który w nic nie wierzy. (J. Lechoń)

Przyzwyczailiście się
do modlitwy Waszych organów
p. Truszczyńskiego
i do śpiewu pana Roberta.
Nie doczytaliście pewnie treści
obrazów Waszego Kościoła
Panów: Klaryski i Ostrowskiego,
a wszystko to takie bliskie,
takie nasze i polskie.
gdzie Bóg i Polska
i dom ojczysty (J. Tuwim)
Mogę to wyrazić tylko
słowami psalmisty:

Jakże miłe są przybytki Twoje
o, Zastępów Panie,
dusza moja za nimi
tęsknić nie przestanie,
bo serce moje i każde drgnienie
ciała mego
rwą się do Ciebie
Boga Żywego.

Przecież wróbelek znalazł
sobie mieszkanie
i jaskółka gdzieby złożyła
pisklęta swoje,
a ja wciąż biegnę
przed Twoje ołtarze
Królu mój i Boże! (por. Ps 84)
                                    Tysiące ludzi przychodziło tu
po umocnienie modlitwą,
rozgrzeszeniem
i łaską sakramentów
dla ludzi i dla Boga,
który rozwesela młodość moją (Ps 43,4)

***

I tacy oni byli wszyscy
wołomińscy kapłani,
którzy tu pracowali,
kochający Boga i Ojczyznę
i każdy z nich zostawił tu
ślady swej modlitwy i pracy.

Ksiądz proboszcz Jan Golędzinowski,
budowniczy pierwszego wołomińskiego
kościoła. Nienawiść nazistów
zburzyła mury jego pracy.
jednak Żywy Kościół ostał.

Ksiądz proboszcz Leon Jackowski,
przygotował dla nas wołomiński cmentarz,
pobudował kaplicę przy gruzach
zburzonego kościoła.

Ksiądz proboszcz Apoloniusz Kosiński
wydobył z gruzów obraz Matki Boskiej
Częstochowskiej i posadził Ją na tronie,
w głównym ołtarzu, aby na zawsze była
Patronką Wołomina. 

Ksiądz proboszcz Walenty Zasada
człowiek schorowany, starszy, ale pobożny,
nawet gorliwy, chodząca dobroć. W tej słabości
przygotował materiały do budowy nowego,
tzn. tego kościoła.

Ksiądz proboszcz Mieczysław Grabowski.
Miał szczęście przygotować
kościół do konsekracji,
ale miał też nieszczęście, bo poświęcenia
miał dokonać Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński
11 października 1953 r. Tymczasem 25 września aresztowano Księdza Prymasa.
Poświęcenia dokonał bp Wacław Majewski.
Przyszły trudne czasy.
Ciężar tych uwikłań musiał znieść
wielki budowniczy wołomińskiego kościoła
na swoich barkach.

W roku 1962 proboszczem w parafii
u Matki Boskiej Częstochowskiej w Wołominie
został Jan Sikora, pułkownik WP,
zaprawiony w przeciwnościach
i w walce z systemem.
Za jego czasów Wołomin stał się
wielkim miastem, a ksiądz oficer
z wojny z bolszewikami zostawił miastu
5 nowych kościołów:
Dla Boga i Ojczyzny!
Wielkich mieliście kapłanów!

Był tu wikariuszem
ks. Stasio Zawitkowski
niestety odszedł z kapłaństwa.
Pomódlcie się za niego.

Obecnie Jaśnie nam panującym
na Wołominie jest ksiądz prałat
Sylwester Sienkiewicz.
Jeszcze raz mu dziękuję za to,
że mogę być pośród Was
i z Wami za wszystko Bogu
dziękować.
Zazdroszczę tylko Księdzu Proboszczowi,
że imieniny ma w dzień,
gdy panie się modlą w sukniach sylwestrowych,
a fajerwerki rozświetlają drogę
dla Szczęśliwego Nowego Roku,
który nadchodzi.
I jeszcze zazdroszczę mu tego,
że jest ze słynnego rodu Sienkiewiczów.

                                    ***

                                   Miejcie cierpliwość,
bo zgrzeszyłbym ciężko przeciw
Wołominowi i Radzyminowi,
gdybym nie wspomniał roku 1920.
To nie Woleomiń!
To nie Radzemiń!
Niegdyś godne zaorania.
To są miasta Bohaterów.

Panie Jeznach,
a czy to prawda,
że przed Kolegiatą w Radzyminie
widzą ludzie czasem Księdza Rudzkiego
i nauczyciela Rusiniaka,
którzy wołają: Boże, coś Polskę?!,
a potem ich rozstrzelali?

Zginęli za krzyż i orła.
To chyba ostatni obraz
męczeńskiej Polski,
gdzie nauczyciel i ksiądz
razem idą na śmierć,
za Boga i Ojczyznę,
za krzyż i orła,
bo mieli jedno serce.
Dziś w szkole euroepidemia!

Czego bolszewicy nie zrobili,
zrobią to jaśnie oświeceni,
źli, obcy i niedouczeni ludzie.

Panie Pawlak z Wołomina,
a czy to prawda,
że w każdą Wielkanoc,
przed rezurekcją,
na domu nr 9 przy ul. Kościelnej
ukazuje się banner z napisem:
Chrystus Zmartwychwstał!
Zmartwychwstanie Polska?
Jeśli to prawda,
to kiedy zmartwychwstanie?
Kiedy Polacy zmądrzeją.
O, to jeszcze długo!

Wracają czasy przeklęte
i znów podpalają kościoły,
i znów napadają na księży,
a ksiądz Hyrek,
a ksiądz Miziak,
a ksiądz Strzałkowski
i dziesiątki innych
jeszcze tamtych ran nie wyleczyli
i umrą z kalectwem.
A ten ostatni za grosze zebrane
miał się modlić za zmarłych,
a wy chodzicie wolni,
bo pobić księdza to cnota.
Podli!

Ale bezbożnych to nie wzrusza,
nie wzrusza też
zgniłej Europy.

Że Warszawa to tylko po drodze
potem Berlin, Paryż i Lizbona
i bój to będzie ostatni. (Tuchaczewski)
Czy pomyślicie czasem,
że gdyby nie Cud nad Wisłą
od 94 lat chodzilibyśmy w kufajkach.

Tylko ta jedna noc,
kiedy kardynał Kakowski
i nuncjusz Achille Ratti
modlili się pod kolumną Zygmunta
w Warszawie:
Strzały armat i śpiew Święty Boże,
od powietrza głodu ognia i wojny
zachowaj nas. Mieszały się nad Wisłą,
a chłopcy od Władysława IV
i ich prefekt ks. Ignacy Skorupka
poszli za Wisłę
z 36. PP Akademickiej, ochotniczej.

Za Boga i Ojczyznę!!!
I potknął się ksiądz.
Następnego dnia płk Dobrowolski
zobaczył na ściernisku
pośród niezebranych snopów
ciało księdza.
Był w białej komży,
w fioletowej stule,
miał krzyż w ręku
i roztrzaskaną głowę…
Za Boga i Ojczyznę.

Może to bezbożnych wzruszy
i tam, gdzie grzeszna tęcza gejów,
na placu mego Zbawiciela,
niech powie Michał Archanioł:
Bo nic nad Boga (W. Pol)
i Któż jak Bóg!
Wyrosną warszawskie kwiaty
po tych, co do nieba czwórkami szli,
jak kamienie przez Boga 
rzucane na szaniec. (por. I. Gałczyński)

Tak niedawno podobną prośbę
słałem do tych, co kończą kadencję rządową,
aby nie drażnili wierzących,
bo to są ludzie, którzy się modlą,
którzy uczciwie pracują,
służą Bogu i Polsce,
ale gdy cierpliwość nasza
w święty gniew się obróci,
to ani o jedno biurko nie chybi.
Kiedyś te kamienie drgną!

I cóż, proszę księdza,
za tydzień wybory.
Myśli ksiądz, że będzie lepiej?
Kto by nie wygrał,
kto by nie rządził,
to czym tu rządzić?
Wszystko rozkradli.
Chleb obcy jemy,
bo tańszy.
Niech nas rozbiorą Moskwa i Berlin
kolejny raz,
może u obcych, mądrych i bogatych
będzie nam lepiej?
Polska już tylko
nierządem stoi!
I kiedyś tak myśleli.

O wy głupi Galaci! (Ga 3,1)
Już za późno modlić się
dla Was o rozum,
szlifujcie języki.
Za chlebem do obcych pójdziemy.

Kładę przed Wami
życie i śmierć,
Wybierajcie!
Ja i mój dom
ostajemy przy Bogu! (Joz 24,15)

Bolszewickie zagrożenia
to mały pikuś
wobec dzisiejszych genderowych.
To już nie dzika bolszewia,
to wykształcone bestie.
Nic już nie mamy własnego
z bogactwa i majątku.
Decydenci uwłaszczyli siebie.
To owoc okrągłego stołu.
Brawo, bohaterowie!

Naród wymiera!
Odbierzcie jeszcze dzieciom
miłość i młodzieży rozum,
a ostanie nam Polska
ugorem pachnąca.
Pięknie Kasiu, pięknie!

Co ksiądz mówi?
Tak nigdy nie będzie.
Przecież tu Królową jest
Matka Boska, ta sama co w Wołominie…
Marszałek Piłsudski też tak mówił
do Kardynała Kakowskiego:

Eminencjo!
Ja sam nie wiem,
jak myśmy tę wojnę wygrali,
ale rozbitek spod Zambrowa wiedział:
bo asłaniała ich Bożyju Matier.

Tak, proszę Marszałków,
tak, proszę Kandydatów
do Samorządów,
co marzniecie powieszeni na płotach
i słupach z betonu, prosząc:
Wybierzcie mnie!
A mnie się tak wydaje,
że Matka Boska chyba jest w letargu,
że jest z bólem serca i po zawale.


Partie nam się mnożą jak wirusy.
Hasła wyborcze pokradli nam z kościołów:
Siła w jedności,
zgoda jest twórcza!
Będę Wam służył.
Rządzić i służyć!
Odmienimy oblicze ziemi.

Spiszę sobie wszystkie
będę miał ściągawkę na kazanie.
Pobożność bezbożnych wzrosła
teraz do Komunii Świętej idą i ci,
co złorzeczyli wcześniej Bogu
i z diabłem cyrograf podpisali.
Jeszcze wiele będzie wyborów.
Jeszcze wiele obietnic padnie
dla tych, których głód uśmierca. (K. Makuszyński)
A wśród tych, co szli i wybierali,
był jeden obcy, nieznany.
Patrzyli nań spode łba
ramionami ruszali,
spluwali.
Wzięli go na stronę
mówili,
szeptali,
pytali…
Milczał.
Przyszedł rudy, czerwony,
coś za jeden?
Pytali.
Milczał.
Podeszła Magdalena
Powiedziała,
poznała,
płakała.
Tego nie wybrali.
Ucichło,
coś szeptali
na ziemie padli, płakali. (por. J. Tuwim)

Patrz, jak się zmienia. (C.K. Norwid)
A Ta, co pod krzyżem stała
Zwycięska z Radzymina
z Rembertowa i Kamionka,
co Patronką jest Wołomina,
powie nam, zawstydzonym.

Nigdy jam Ciebie Ludu
nie rzuciła.
Nigdym od Ciebie
nie odjęła lica,
Jam po dawnemu
moc Twoja i siła…
Bogurodzica!

Amen.
Dziękuję Wam za cierpliwość,
ale ja człowiek
od pracowitych Borynów
pytam Was, jak przed 90 laty
pytali w Wołominie kapłani.
Pytam Was wobec Matki i wobec Królowej.

Powiedzcie mi prawdę:
Niech usłyszą to na Wiejskiej
i w Brukseli.
Czy Wy jeszcze wierzycie
w Boga Ojca Wszechmogącego?

To Bogu niech będą dzięki.
Za to więcej Was kocham
i życzę Parafii, Miastu i Wam:
Ad multos plurimosque annos.
Niech Wam Bóg błogosławi
na długie, szczęśliwe lata.
Niech w tej parafii urosną
ludzie mądrzy i święci,
ku pożytkowi Kościoła
i Ojczyzny.

NaszDziennik.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz